Powiatowy Portal Internetowy
| GANGSTERZY I KARABINY W ŚRODZIE. |
|
|
| Wpisany przez Mariusz Maciejewski |
| poniedziałek, 15 listopada 2010 18:00 |
|
W ostatnią niedzielę miałem okazję oglądać premierę musicalu „CHICAGO” wystawianego w naszym średzkim Ośrodku Kultury. Wcześniej widziałam już spektakl "Chicago" w innej reżyserii i z zawodową obsadą. Jednak ten wystawiony w Środzie bardzo mnie zaskoczył i przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Wywarł na mnie duże wrażenie. Młodzi ludzie, aktorzy pokazali bardzo wysoki poziom. Sala widowiskowa w OK była zapełniona po brzegi i jak się później dowiedziałem bilety rozeszły się błyskawicznie bez żadnej większej reklamy. Spektakl „Chicago” to banalna historia i stara jak świat. Kochanka zabiła swojego wielbiciela, bo chciał ją opuścić, a żona męża, który ją zdradzał. Media uczyniły z nich bohaterki, a skorumpowany wymiar sprawiedliwości uwierzył w ich niewinność. To wszystko zdarzyło się naprawdę w mieście snów. W Chicago lat 20. I od tamtego czasu fascynuje twórców i publiczność a dowodem na to jest 900 wystawień na Broadwayu. Reżyser średzkiego spektaklu - Przemysław Piechocki i choreograf - Patrycja Siódmiak opowiada zabawną i przewrotną historię o tym, jak wiele mogą media. Teza niby prosta i banalna, ale średzkie "Chicago" to także spektakl o tym, z jak wielką uwagą śledzimy wszystkie krwawe wydarzenia - te światowe i te lokalne - i jak bardzo kochamy bohaterów chwili. W spektaklu nie zabrakło, także odniesień do naszej lokalnej społeczności co dawało bardzo ciekawy i zabawny efekt, nagradzany brawami. Scena w zależności od potrzeb, ale bardzo symbolicznie, zamieniała się w salę sądową, konferencyjną czy miejsce mordu. Są i schody po których niczym triumfatorki wchodzą dwie zabójczynie - Roxie Hart - Anastazja Łażewska i Velma Kelly - Natalia Pajszczyk. Więźniarki wyglądają uwodzicielsko i drapieżnie. Ważną rolę odgrywa punktowe, białe światło. To ono oświetla bohaterów chwili. Jednym słowem scenografia oddała w pełni tę mroczną atmosferę gangsterskiego Chicago lat 20-tych. Skąpe stroje "panienek", ubiór mężczyzn i surowy wystrój sceny dodawały tajemniczości a dobra gra aktorów domykała wszystko w doskonałą całość wartą polecenia. Po skończonym przedstawieniu owacjom nie było końca. |