Powiatowy Portal Internetowy
| POSTRZYŻYNY SŁOWIAŃSKIE W GIECZU |
|
|
| Wpisany przez Darek |
| środa, 15 czerwca 2011 09:09 |
|
W Rezerwacie Archeologicznym w Gieczu realizowany jest projekt „Niedziela w muzeum”. Jego celem jest w przystępny sposób przybliżać kulturę naszych słowiańskich przodków w miłej, rodzinnej atmosferze. Pierwsze z tego cyklu spotkanie odbyło się 5 czerwca a motywem był dawny zwyczaj postrzyżyn. Był to obrzęd związany z wejściem młodego chłopca w dorosłość i nadaniem mu nowego imienia, a znakiem tego było rytualne obcięcie włosów. Organizatorzy uwspółcześnili obrzęd i do postrzyżyn dopuszczono także dziewczynki. Zmienne uczucia towarzyszyły uczestnikom tego spotkania. Była bowiem ciekawość, wesołość i …strach. Przypomniana na wstępie historia o chciwym Popielu i biednym Piaście, to pierwsza znana wszystkim wzmianka o tym dawnym obrzędzie. Aby go wypełnić zgodnie z tradycją, przybył żerca (kapłan), który zamierzał obciąć dzieciom włosy. Niestety okazało się, że zamiary słowiańskiego kapłana udaremnił stwór Bukusław, który wykradł nożyce. Zadaniem rodziców i ich pociech było odnalezienie potwora i odzyskanie nożyc. Rodziny, a zwłaszcza kandydaci do postrzyżyn, musiały pokonać szereg trudnych zadań, aby otrzymać wskazówki do siedziby Bukusława. Podczas ich wykonywania nie obyło się, oczywiście bez śmiechu, który zwabiał kolejnych chętnych do uczestnictwa w rywalizacji. Mielenie na żarnach wymagało wysiłku chyba, że pomógł tata. Podczas noszenia wiadrami wody, okazywało się, że często, o dziwo, znajdowała się na odzieniu niosącego – nikt jednak się tym nie przejmował – było przecież upalnie. Zorganizowano także polowanie na włochatego dzika, niszczącego poletka przydomowe gospodarzy. Mamy pilnie przygotowywały odpowiednie na tą okazję stroje dla swoich pociech. Jakby tego było mało jeszcze kapryśna zielarka dorzuciła szukanie ziół na napar do Bukusława…Oj naszukali się, naszukali…. Z dalekich stron do naszej osady przybyli wędrowni artyści, którzy wprowadzili nas w cudny świat tanecznych kroków. Poza śmiechem i zabawą był jednak również Strach, który paraliżował dzieci przed podchodzeniem do leża potwora, ale niepotrzebnie…dał się ułaskawić nie tylko wykonanymi zadaniami i brzęczącą monetą, ale przede wszystkim uśmiechniętymi buziami dzieci. I w końcu stwór oddał narzędzie do obcinania włosów, więc żerca mógł wypełnić swoją powinność. W trakcie dokonywania postrzyżyn, każde dziecko otrzymało też nowe imię. Uwieńczeniem miłej zabawy był taniec wszystkich uczestników, którego w pocie czoła uczono się wcześniej. Zresztą pląsano także jeszcze dłużej… Tego rodzaju spotkania będą kontynuowane. W każdą pierwszą niedzielę miesiąca proponujemy gry i zabawy dla rodzin, z wspomnianego wcześniej cyklu „Niedziela w muzeum”. Już 19 czerwca o godzinie 14.00 zapraszamy na kolejne spotkanie rodzinne pt: „ Gdzie jest kwiat paproci”. Szczegółowe informacje dostępne są pod numerem telefonu 61 285 92 22 lub poprzez e-mail Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. . W razie niepogody warto upewnić się czy w Gieczu pada.
Autor: Angelika Wielińska fot. T. Krysztofiak. |