Powiatowy Portal Internetowy
| CUKIEREK ALBO PSIKUS! |
|
|
| Wpisany przez Mariusz |
| piątek, 04 listopada 2011 10:47 |
|
Jeszcze kilka lat temu to znane powiedzenie mogliśmy usłyszeć tylko w amerykańskich filmach i serialach. W zeszłym tygodniu w Środzie to hasło towarzyszyło dzieciom, które od domu do domu zbierały cukierki, świętując Halloween. Halloween to święto bardzo stare, wywodzące się z tradycji celtyckiej. Według irlandzkich legend, w wigilię Wszystkich Świętych, dusze zmarłych wracały na ziemię, by wejść w ciała żywych. Aby temu zapobiec i zmylić duchy przodków Celtowie tworzyli straszne maski i przebrania. Dopiero w XIX wieku to święto przybyło do Stanów Zjednoczonych wraz z imigrantami z Irlandii. Przez stulecia przechodziło różne zmiany i modyfikacje. Dziś Halloween kojarzy się przede wszystkim z zabawą. Dzieci przebierają się za czarownice, wampiry, szkielety czy zombie i wybiegają na ulice swoich miast, by chodzić od domu do domu i prosić o słodkości pod hasłem „cukierek albo psikus”. Kilkanaście lat temu to święto „przywędrowało” również do Polski. Na początku dzieci z większych miast takich jak Kraków, Warszawa czy Poznań zaczęły przebierać się i prosić o cukierki. Dziś ten zwyczaj możemy obserwować również w mniejszych miastach, a nawet na wsiach. W przeddzień Wszystkich Świętych po średzkich ulicach krążyły dzieci, te starsze i młodsze. Jedni bardziej poprzebierani, inni mniej. Cel mieli ten sam: wypchać po brzegi swoje torby zdobytymi słodyczami. Wśród nich były także Ada, Klaudia i Magda, uczennice Szkoły Podstawowej Nr 2, które przyznały, że zbierają słodkości co roku. I mimo że zdarzają się ludzie, którzy zamykają im drzwi przed nosem, to one i tak świetnie się bawią. Znakiem rozpoznawczym Halloween są także wydrążone dynie, w których palą się świeczki. Niewiele osób jednak wie, że według legendy stary Jack, pijak i włóczęga namówił diabła żeby wszedł na drzewo i wyciął w pniu znak krzyża. To uniemożliwiło mu powrót na ziemię. Kiedy stary Jack umarł nie chcieli go w niebie, a w piekle wystraszony diabeł nie chciał go widzieć. Podarował Jackowi tylko wydrążoną rzepę ze świeczką by ten mógł oświetlać sobie drogę w wieczności. Rzepę zastąpiła w USA dynia. I stąd cała ta historia. Wydrążonych dyń nie zabrakło również w naszym mieście. Stały na parapetach okiennych, na gankach domów jednorodzinnych, witały także tych, którzy przyszli na „Noc Horrorów” w kinie Baszta.
Autor: GPŚ | Natalia Stroiwąs |