nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Gmina Nowe Miasto CZY GMINA ZLIKWIDUJE GIMNAZJUM W CHOCICZY?
CZY GMINA ZLIKWIDUJE GIMNAZJUM W CHOCICZY? Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
piątek, 27 lutego 2015 08:56

Wystarczyło jedno zdanie wójta Podemskiego na zakończenie styczniowej sesji Rady Gminy, a potem kilka plotek, żeby w nowomiejskiej gminie wybuchła panika. Co wzbudziło tyle emocji? Zamiar likwidacji gimnazjum w Chociczy.

Na styczniowej sesji, wójt gminy Nowe Miasto w kilku słowach poinformował radnych o tym, że prawdopodobnie gmina będzie musiała podjąć decyzję o likwidacji gimnazjum w Zespole Szkół im. Jana Pawła II w Chociczy. Przyczyną miały być problemy lokalowe. Już teraz uczniowie podstawówki uczą się na dwie zmiany, a gdy w 2017 roku, gmina będzie miała obowiązek zapewnić miejsca w placówkach przedszkolnych 3 i 4-latkom, szkoła w Chociczy będzie miała naprawdę duży kłopot. Według wójta rozwiązaniem tej sytuacji miałoby być utworzenie jednego gimnazjum w gminie – w Zespole Szkół im. gen. Jana Henryka Dąbrowskiego w Nowym Mieście – do którego, mieliby uczęszczać właśnie uczniowie z Chociczy. Gdyby pomysł przeszedł, od września nie byłoby już nowego naboru, a naukę w gimnazjum w Chociczy dokończyliby tylko ci gimnazjaliści, którzy ją już zaczęli. Pomysł wójta wywołał panikę wśród rodziców oraz nauczycieli z Chociczy, którzy w piątek, 13 lutego, zaprosili go na spotkanie w tej sprawie. Nauczyciele próbowali przekonać wójta, że likwidacja gimnazjum to zły pomysł, tłumacząc, że skupienie w jednym miejscu tak dużej ilości młodzieży – na dodatek w tak „głupim” wieku – jest niebezpieczne. Nauczyciele byli także skłonni na zmianę organizacji – zwiększenie lub odejście od dwuzmianowości byle gimnazjum funkcjonowało. Pedagodzy mieli żal do organów władzy, o to, że o ewentualnym zamiarze likwidacji szkoły dowiedzieli się z plotek. Nauczyciele, obawiający się o swoje stanowiska pracy zostali uspokojeni przez wójta zapewnieniem, że pracy nie stracą. Suchej nitki na Podemskim nie zostawili za to rodzice. Ci z kolei martwią się dojazdami i brakiem kontroli nad swoimi dziećmi. Mimo zapewnień wójta, że nie będzie robił nic wbrew opinii publicznej, zebranie sprawy nie załatwiło i na ostatniej komisji Rady Gminy, 19 lutego, pojawili się przedstawiciele grona pedagogicznego oraz rodziców. Już na samym początku wójt, po raz kolejny, uspokoił zebranych, że nie złoży wniosku o likwidację gimnazjum w Chociczy – na pewno nie w tym roku. – Ja się z tego wycofuję, ale problemy lokalowe w Chociczy pozostaną. Zdaniem wójta, całemu zamieszaniu jest winna reforma oświatowa. Jak się okazuje, wszystkie inne szkoły na terenie nowomiejskiej gminy mają warunki do tego, by przyjąć dzieci – z wyjątkiem Chociczy. Likwidacja gimnazjum umożliwiłaby szkole rezygnację z dwuzmianowości. W dyskusję włączyli się także radni. Jednym z szeroko komentowanych zarzutów był problem komunikacji międzyludzkiej. Jak się okazało nie tylko nauczyciele dowiedzieli się o ewentualnej likwidacji gimnazjum z plotek, ale także radni, których nie zaproszono na piątkowe zebranie. Obecny na zebraniu dyrektor Zespołu Szkół Roman Jeziorny wytłumaczył, że rodzice zażyczyli sobie spotkania z samym wójtem, stąd nie widział on potrzeby informowania radnych o tym wydarzeniu. Wielu radnych było zaskoczonych tak nagłym „wypłynięciem tematu”. – Temat zamiaru likwidacji szkoły powinien pojawić się wcześniej. Ta wiadomość jest jak grom z jasnego nieba. Każdego to zaskoczyło. Likwidacja szkoły w Chromcu trwała rok. Wtedy każdy zdążył się dostosować – powiedział rady Mirosław Ratajczak. Wójt wyjaśnił, że ustawodawcy często wymuszają na organach władzy szybkie podejmowanie decyzji, a on sam liczył na to, że uda się uniknąć likwidacji. – Ja wszystko rozumiem, jest to trudna sprawa do zaakceptowania dla mieszkańców, dla rodziców, dla nauczycieli, ale państwo musicie zrozumieć, że gmina jako odpowiedzialna za oświatę musi działać. Nie udawajmy, że nie ma problemu, zauważajmy te problemy i wcześnie reagujmy na te sprawy – mówił wójt. Kolejnym problemem jest dwuzmianowość i koszty z nią związane. – Ja pytałem wprost rodziców, czy są gotowi to zaakceptować, mówią, że tak. A jak się tak stanie, że będziemy na dwie zmiany wozić do Chociczy to nie będzie kosztów? – pytał Podemski, zaznaczając, że wie, że mówiąc o finansach naraża się, ale gmina musi liczyć pieniądze i szukać oszczędności. – Ja nie wydaje moich pieniędzy, ja wydaję wasze pieniądze. Musimy mieć tę oświatę tak zorganizowaną, żeby wystarczyło i na oświatę i na wszystko inne. To, że do oświaty się dopłaca to nie jest żadna nowość, dopłaca się dużo i jeżeli się nad tym nie będzie panować, to będzie się dopłacać jeszcze więcej. Wójt powiedział, że gmina dostaje coraz mniejsze subwencje, które wynikają z małej ilości uczniów. Brak tych pieniędzy nie odbija się negatywnie na szkołach, a na mieszkańcach, bo przez tę sytuację nie buduje się np. nowych chodników.

– Dwuzmianowość w zestawieniu z likwidacją gimnazjum nie jest żadnym problemem Ja rozumiem, że państwo musicie się sugerować cyferkami. Ja to rozumiem, ale my jako rodzice mamy dbać o nasze dzieci, to jest nasz obowiązek. Dla nas najważniejszym problemem przeniesienia dzieci do gimnazjum do Nowego Miasta jest to, że to będą za duże grupy osób w tym samym wieku, a to jest taki wiek, że naprawdę na te dzieci trzeba uważać. To jest za duże skupisko – powiedziała Beata Łuczak, przedstawicielka rodziców. – Dużo korzystniejsza jest sytuacja, jeśli dziecko jest w klasie 25-osobowej niż 35-osobowej, a jeżeli ten pomysł o połączeniu gimnazjum w Chociczy z Nowym Miastem doszedłby do skutku, to młodzież z całej gminy skupimy w jednym miejscu. W tej chwili mamy problemy wychowawcze, wiadomo, że one zawsze były, są i będą. Problem tylko polega na ich skumulowaniu, bo jeżeli wszystkich gimnazjalistów umieścimy w jednym budynku, w którym jeszcze są uczniowie z klas ponadgimnazjalnych i jeszcze na to nałożą się antagonizmy środowiskowe, które są pomiędzy poszczególnymi środowiskami to praktycznie, przynajmniej raz dziennie w szkole będzie policja. Aż w końcu okaże się, że winni są nauczyciele, bo sobie nie radzą – skomentował nauczyciel, Paweł Becela. Ostatecznie burzliwą dyskusję zakończył wspólny wniosek zebranych, że sprawa likwidacji gimnazjum w Chociczy powróci. Chyba będzie to jedna z najtrudniejszych decyzji w tej kadencji.


Autor: GPŚ | ama