nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady BOŻENA URBAŃŚKA - PREZES ŚREDZKIEGO TOWARZYSTWA KULTURALNEGO
BOŻENA URBAŃŚKA - PREZES ŚREDZKIEGO TOWARZYSTWA KULTURALNEGO Drukuj Email
Wpisany przez Tomasz Neisch   
piątek, 27 maja 2011 09:24

Wywiad z Bożeną Urbańską - Prezes Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego i autorką wielu publikacji dotyczących naszego miasta.

Bożena Urbańska prezes Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego w Środzie Wielkopolskiej

Pochodzi z Gniezna. Długo nienawidziła miejsca, do którego się przeprowadziła – Środy Wielkopolskiej. Uważała je za zapyziałe miasto. Dzisiaj jest prezesem Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego. Działa aktywnie dla dobra społeczeństwa lokalnego. Jest jedną z bardziej zasłużonych osób dla Środy.  Niebawem otrzyma medal Ad Valorem – przyznawany tylko wybitnym osobistościom.

T.N: Pani prezes, proszę przybliżyć Czytelnikom historię Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego. Jak ono powstało i rozwijało się?

B.U: Towarzystwo powstało w 1964 roku. Wówczas był taki trend do aktywizowania lokalnych społeczności. W tamtych czasach, nie miało pełnej samodzielności. Mnie wówczas jeszcze w Środzie nie było. ŚTK było filią Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego. Pierwszym prezesem został ówczesny naczelnik miasta Zygmunt Nawrocki. Następnie stery Towarzystwa przejął pan Marian Pawliczak, który był także działaczem partyjnym i wtedy działalność zmieniła charakter. W czasach PRL nasza organizacja działała skromniej niż dzisiaj. Trudno to w ogóle porównać. Raz do roku organizowano sesje popularnonaukowe poświęcone wybitnym średzianom: np. Berwińskiemu, Dąbrowskiemu, Prądzyńskiemu, Estkowskiemu, czy jakimś ważnym wydarzeniom; typu „Udział średzian w powstaniu wielkopolskim”, „Wiosna Ludów na ziemi średzkiej”, „Średzianie w II wojnie światowej”.  W tamtych czasach metodami chałupniczymi wydawano coś w rodzaju skryptów, które następnie trafiały do szkół i bibliotek. Organizowano także koncerty, spotkania towarzyskie, była dobra współpraca ze średzkimi regionalistami i później utworzonym Muzeum Ziemi Średzkiej w Koszutach. Ja włączyłam się dopiero w latach 70.

T.N: Sami organizowaliście te sesje?

B.U: Współpracowaliśmy z Instytutem Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Szczególnie pomagali nam pracownicy Wydziału, którzy związani byli ze Środą np. Ludwik Gomolec.

T.N: Jak transformacja ustrojowa wpłynęła na działalność ŚTK?

B.U: Od 89 roku do 97 Towarzystwo działało, ale dość skromnie. Odszedł wówczas Kazimierz Łątkowski i nastał marazm. Nowe władze były nieufne wobec reliktów PRL. Taki los spotkał np. Towarzystwo Przyjaciół Dzieci-kiedyś bardzo preżnie działające, Ligę Kobiet, Koła Gospodyń Wiejskich, Kluby wiejskie.

T.N: Rozruszała pani Towarzystwo?

B.U: Z dniem 1 listopada 1996 przeszłam na emeryturę, a że byłam i jestem osobą, która lubi zawsze coś robić, i nie wyobrażałam sobie swojego życia ograniczonego do obierania ziemniaków i gotowania zupy pomidorowej, dlatego z gronem dawnych członków i sympatycznych ludzi zaczęliśmy myśleć nad reaktywowaniem Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego. W styczniu 1997 zorganizowaliśmy zebranie organizacyjne i został wybrany Zarząd, którego jestem prezesem.

T.N: Co się zmieniło po tym jak wybrano Panią prezesem?

B.U: To nie tylko ode mnie zależało, aby ożywić Towarzystwo. Wielu ludziom chciało się chcieć.  Zaczęliśmy na nowo działać. Trzeba było zainteresować dawnych członków, aby zechcieli  pracować w ŚTK i oczywiście myśleliśmy o pozyskaniu nowych członków. Z dawnego zarządu włączył się aktywnie do pracy kol. Jędrzej Wojtczak. Od 1997 rejestrujemy naszą działalność w prowadzonych na bieżąco kronikach. Proszę spojrzeć na tę stertę kronik, przyzna Pan, że jest się czym pochwalić.   Wymyśliliśmy tytuł dla  osób działających na rzecz Środy i naszego stowarzyszenia, jest to Honorowe Członkostwo ŚTK. Na dzień dzisiejszy uhonorowaliśmy 15 osób. Jako pierwsi tytuł otrzymali Kazimierz Łątkowski były prezes, Daniela Kraus-Burzyńska- dyrektorka szkoły muzycznej w Poznaniu, która organizuje koncerty muzyczne w Środzie lub Poznaniu, na które zawsze nas zaprasza i Danuta Muszyńska-Zamorska- znana malarka, która czuje się związana z miastem swojego dzieciństwa i młodości. W kolejnych latach, decyzją zarządu, uhonorowaliśmy naszego długoletniego sponsora Janusza Paula, znanego średzkiego kolekcjonera Kazimierza Ślebiodę, fundatora fortepianu Kazimierza Cichego, Barbarę i Grzegorza Budaszów - właścicieli restauracji, którzy udostępniają nam lokal na spotkania.

T.N: Jak często przyznajecie to wyróżnienie?

B.U: Nie ma reguły, bywa, że w jednym roku otrzymuje tytuł kilka osób, ale są lata gdy nikomu tytułu nie przyznaliśmy.

T.N: Ilu członków liczy obecnie ŚTK, i co trzeba zrobić, aby zostać jego członkiem?

B.U: Mamy 178 aktywnych członków. Aby do nas wstąpić należy wypełnić deklarację, opłacić składkę roczną w wysokości 24 złotych i… kochać swoje miasto i średzką ziemię. Uczyć się jej przeszłości i chcieć jak najwięcej o niej wiedzieć.

T.N: Jakie cele realizujecie?

B.U: Przede wszystkim popularyzujemy wiedzę o regionie. Szukamy różnych sposobów, aby o mieście i powiecie mieszkańcy wiedzieli jak najwięcej. Proponujemy np. nowe nazwy ulic. Dzięki nam patronami średzkich ulic zostali Jan Polski, burmistrza, który nieprzerwanie przez  całe dwudziestolecie międzywojenne, zarządzał Środą. Edmund Bembnista- powstaniec wielkopolski, Stanisław Rex – harcmistrz, Marceli Weychan – proboszcz kolegiaty przez długich 60 lat. I wielu innych. A ciekawe jest to, że burmistrz Polski przywieziony został do Środy „w teczce”.

T.N: Dlaczego w teczce?

B.U: Tak się mówiło, że władzę przywozi się w teczce. W roku 1919 ówczesne władze miasta miały za zadanie poszukać dobrego burmistrza. Skończył się zabór pruski, trzeba było szukać dobrego zarządzającego miastem. I znaleziono właśnie Jana Polskiego. Oprócz tego dbamy o zabytki sakralne. Dzięki nam wpisano cmentarz średzki do rejestru zabytków. Wyremontowaliśmy 14. grobowców. np. wspomnianego  księdza Weychana, Węclewskich, Laskowskich, Zaremby, Leporowskich, Kremerów, Kapuścińskich, Trąmpczyńskiego, Radziejewskiej. Organizujemy wycieczki po Środzie dla szkół i osób odwiedzających nasze miasto. Zajmujemy się też podtrzymywaniem tradycji. Co roku rozdajemy sianko pod wigilijny obrus. Siano dostajemy od sponsora i w niedzielę poprzedzającą wigilię rozdajemy paczuszki z siankiem na  średzkim Starym Rynku. Jesteśmy głównym organizatorem uroczystości w dn. 20 października, w tym dniu w 1939 roku Niemcy rozstrzelali na Rynku 29 Polaków. Organizujemy konkursy, np. „Siedem cudów powiatu średzkiego”, na wspomnienia z okresu okupacji. A ostatnio ogłosiliśmy konkurs w dwu kategoriach: literackiej i fotograficznej na „Zabawne zdarzenie”. Chyba nie bardzo się spodobał, bo napłynęły tylko 2 teksty. Co prawda termin upływa dopiero 30 czerwca. I przede wszystkim wydajemy kwartalnik i druki zwarte.

T.N: Wydaliście i wydajecie mnóstwo książek i opracowań regionalnych.

B.U: Od 1998 wydajemy Średzki Kwartalnik Kulturalny, który można kupić w kioskach, zaprzyjaźnionych sklepach i księgarniach. Oprócz tego ukazały się książki: „Marsz, marsz Dąbrowski”, „Ludzie i historia w nazwach średzkich ulic”, „Zwiedzamy ziemię średzką”, „Środa węglem. Zabytki, architektura,okolice”, „Cmentarz średzki”, „Organiści średzkiej Kolegiaty w latach 1853 – 1951”, „Powiat średzki na dawnej i współczesnej fotografii”, „Radość śpiewania”, „Raptularz średzki”. Ponadto wydaliśmy fraszki i wiersze lokalnych poetów.

T.N: Nad czym obecnie pracujecie?

B.U: Nad słownikiem biograficznym powiatu średzkiego. Umieścimy w nim około 320 biogramów osób związanych z obecnym powiatem średzkim miejscem urodzenia, pracą lub działalnością. Będzie to tom pierwszy. Ujmujemy biogramy osób nieżyjących. Myślę, że ukaże się pod koniec tego roku. A za kilka lat, mam nadzieję, tomy kolejne.

T.N: Jak wygląda finansowanie Towarzystwa?

B.U: Jak mówiłam są składki, ale oprócz tego otrzymujemy dotacje celowe. W bieżącym roku  np. dostaliśmy osiem tysięcy złotych z budżetu gminy na kwartalnik i 10 tysięcy na „Raptularz średzki”. Poza tym wycieczki opłacamy sami, za wygłoszone prelekcje członkowie ŚTK nie pobierają honorarium, a wynagrodzenia za artykuły w ŚKK są naprawdę symboliczne. Wielu autorów także rezygnuje z honorarium. Ale ja nie lubię narzekać. Staramy się nie tylko prosić o pomoc, ale także służyć mieszkańcom i miastu.  W 2004 roku ufundowaliśmy miastu hejnał, który do dzisiaj jest grany o godzinie dwunastej na Starym Rynku, „naszym” hejnałem rozpoczynają się sesje Rady Miasta, ufundowaliśmy przy stawach cukrowni tablice w miejscu pogrzebania rozstrzelanych w październiku 1939, porządkujemy kilka razy w roku groby odrestaurowane dzięki ŚTK, kwestujemy w ostatnim dniu października i 1 listopada, aby z zebranych ofiar ratować grobowce zasłużonych średzian.

T.N: Jakie imprezy organizujecie lub współorganizujecie?

B.U: Zimą organizujemy wykłady i gawędy poświęcone wybitnym osobom i ważnym historycznym wydarzeniom. Stałym cyklem od kilku lat są gawędy Ryszarda Kurnatowskiego o znakomitych polskich malarzach. Poznaliśmy malarstwo Podkowińskiego, Chełmońskiego, Gierymskich, Fałata…   Mamy cykl poświęcony obyczajom i legendom, przedstawiała je Hanna Sęk. Zapraszamy pracowników naukowych UAM, którzy mieli wykłady np. o Norwidzie i Mickiewiczu. Organizujemy promocje książek, np. Jerzego Sobczaka. Gościliśmy senatora Włodzimierza Łęckiego, reżysera TV Poznań Stefana Mroczkowskiego. To tylko przykłady. Spotkania  mają charakter otwarty, mogą w nich uczestniczyć nie tylko nasi członkowie. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się wykłady historyka doktora Marka Rezlera. Było ich tak dużo, że trudno wymienić wszystkie.

T.N: A Sejmiki?

B.U: Współorganizujemy też Sejmiki Kultury. Staramy się, aby impreza ta prócz programu typowo rozrywkowego miał akcent „sejmikowania”. Ale jednocześnie nie powinna być rodzajem nasiadówki, gdzie większość ziewa i patrzy na zegarek - kiedy się skończy. Myślę, że Sejmiki powinny pokazać osobom spoza Środy to, czym my możemy się pochwalić. Dlatego organizujemy konferencje tematyczne. W tym roku na dwudniowe Sejmiki zapraszamy osoby z towarzystw regionalnych z Wielkopolski. Mamy 65 zgłoszeń chętnych do wzięcia udziału w tegorocznej edycji Sejmików Kultury. Oprócz organizacji z Wielkopolski zaprosiliśmy także regionalistów z naszego zaprzyjaźnionego miasta – Środy Śląskiej. Tematem naszej konferencji będzie „Współpraca organizacji pozarządowych z samorządami lokalnymi”.

T.N: Jest specjalny program tej dwudniowej konferencji?

B.U: Zaczniemy 3 czerwca od wykładu doktora Kazimierza Krawiarza z kórnickiego PAN-u na temat roli organizacji pozarządowych. Potem zaprezentuje się jedenaście wybranych organizacji z terenu naszego powiatu. Będzie wspólny obiad, wycieczka po Środzie, zwiedzimy Kolegiatę, a następnie udamy się do Winnej Góry, bo mało kto wie, że tam pochowany jest gen Jan Henryk Dąbrowski. Następną atrakcją będą Koszuty. Po zwiedzeniu muzeum będzie kolacja i opera „Mandragora”.

Na drugi dzień jedziemy ciuchcią do Zaniemyśla, gdzie pospacerujemy wzdłuż jeziora. W tym dniu chcemy zwiedzić jeszcze Giecz.

T.N: Czy tego typu imprezę można by było rozciągnąć na całą Polskę, by o Środzie mówiono nie tylko w kategoriach regionu, ale i kraju?

B.U: Oczywiście, że tak. Byłam w ubiegłym roku na podobnej konferencji w Kielcach. Myślę, że udałoby się to zorganizować. Można by wykorzystać bazę noclegowo-turystyczną miejscowości ościennych.

T.N: Organizujecie też wycieczki turystyczne.

B.U: Zaczęło się od poznawania Wielkopolski. Organizujemy od kwietnia do września około sześciu  wycieczek po Wielkopolsce. Oprócz tego raz do roku wyjeżdżamy na 3-4 dniową wycieczkę, byliśmy w Pieninach, w Kotlinie Kłodzkiej, na Kaszubach a nawet na Litwie, w okolicach Sandomierza i Lublina.  W tym roku udajemy się szlakiem „wezuwiuszów” czyli wymarłych wulkanów. Organizujemy też majówki dla członków ŚTK. W tym roku odwiedzimy Węgierskie, Czerlejno, Iwno, Kostrzyn i potem udamy się w okolicę Klonów, gdzie będzie majówka. Z końcem września organizujemy w Podgaju ognisko. Na imprezę tę nie wydajemy ani złotówki. Naszym sponsorem od 18 lat jest pan Janusz Paul z Jarosławca.

T.N: Odwiedzacie te same miejsca?

B.U: Tak, robimy to dlatego, że zmieniają się członkowie i „pięknieją” same miejsca. W tym roku jedziemy do Giecza, bo miejsce to już nie jest takie, jak rok temu. Jest nowa wystawa, są nowe budynki. Giecz co roku powinien być miejscem pielgrzymek.

T.N: Macie jakieś zewnętrzne filie?

B.U: Jeszcze nie mamy. Myślałam nad utworzeniem filii w Poznaniu, ale do tej pory jakoś się nie udało.

T.N: Cześć członków angażuje się w działalność samorządową, bądź pracuje w samorządach?

B.U: Tak, burmistrz Wojciech Ziętkowski jest naszym członkiem. Do tego dochodzą: Hanna Sęk, Andrzej Gniotowski. Ja byłam radną w Radzie Powiatu, ale już nie startuję.

T.N: Od samorządowców otrzymała Pani wyróżnienie – medal Ad Valorem – czym on dla Pani jest?

B.U: Jeszcze nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że moja działalność dla mieszkańców i miasta została zauważona. Jeszcze nie otrzymałam medalu fizycznie. Muszę przyznać, że nigdy nie oczekiwałam jakichś specjalnych wyróżnień. Gdyby tak było, musiałabym być zgorzkniałą kobietą, że dopiero w tak zaawansowanym będąc wieku zostałam zauważona. A mnie się po prostu udało całe życie robić to, co lubiłam i lubię. Możliwość połączenia pasji i pracy – cóż może być piękniejszego?  Kochałam uczyć i kochałam pracę w bibliotece. I teraz także nikt mi nic już nie każe robić, a mnie się po prostu chce. Dlatego nie narzekam, choć bywają chwile, gdy jestem zmęczona, może powinnam już odpoczywać. Ale nie potrafię.  

T.N: Co z młodymi. Angażują się w działalność ŚTK?

B.U: Nie angażują się, choć jest taka grupa młodych regionalistów w Liceum Ogólnokształcącym. Pomagają nam w organizowaniu kwest na cmentarzu na przełomie października i listopada. Wówczas zbieramy pieniądze na odnowienie cmentarza. Kontakt między nami a młodymi z liceum jest dosyć luźny. Może to wynika stąd, że te młode osoby po ukończeniu szkół migrują do większych miast?

A poza tym tyle interesujących rzeczy dzieje się wokół, które pociągają młodych. Ja to rozumiem. A przecież trzeba się przede wszystkim uczyć.

T.N: Niektórzy już nie wracają.

B.U: Tak się dzieje. My staramy się nawiązywać kontakt z osobami, które mieszkały kiedyś w Środzie. Obecnie wysyłamy 17 egzemplarzy Średzkiego Kwartalnika Kulturalnego w Polskę. Wysyłamy do Warszawy, do Przemyśla, do Krakowa czy Opola. Najciekawsza jest współpraca z p. Marcinem Błaszakiem oficerem Marynarki Wojennej, który obecnie mieszka w Gdyni. Założył nawet stronę internetową o Środzie, bo mu się oficjalna nie podoba. Do tego dołączył podstronę Średzkiego Kwartalnika Kulturalnego, gdzie wymienia wszystkie artykuły i autorów alfabetycznie. I jeśli ktoś szuka artykułu lub autora, to nie musi przeglądać 59 kwartalników, tylko może przejrzeć ten indeks. Ma w Środzie swoją rodzinę i  interesuje się tym, co się u nas dzieje, nawet pisze do naszego kwartalnika. I tak w ogóle, jest super chłopak. Rok temu przyznaliśmy mu tytuł Honorowego Członka ŚTK.

T.N: Pozostał mu taki patriotyzm lokalny.

B.U: Człowiek wrasta w miejsce, w którym się wychował. Ja kiedyś nienawidziłam Środy. Ponieważ w drugim dniu pobytu w Środzie dostałam jedyny w swoim życiu mandat. Już kiedyś o tym mówiłam więc nie chcę do tego wracać. Jakie to kiedyś było zapyziałe miasto. I te „ligustry” na Starym Rynku! Nie znosiłam go. A teraz  już jestem średzianką. Wiele lat mieszkałam w Gnieźnie, ale to tam się czuję obco. Może dlatego, że moi rodzice zmarli?

T.N: Gniezno wydaje się ciekawszym miejscem.

B.U: Pamiętam w roku 1997, na przyjazd papieża Gniezno się bardzo wystroiło. Odmalowano elewacje domów „na papieskim szlaku” od strony ulic. I co z tego, jak podwórza były katastrofalne. Brudne, brzydkie. Wolę Środę. Może dlatego, że poznałam dobrych, serdecznych ludzi? Może dlatego, że radość sprawia mi to, co robię? Może dlatego, że niemal całe dorosłe życie tu spędziłam? Myślę, że wkładam serce w to „prezesowanie”. Cenię odpowiedzialność, punktualność, działanie merytoryczne Nie znoszę  bylejakości. Nawet zupę pomidorową należy gotować z miłością, bo inaczej można wodę przypalić.

T.N: Jesteście pasjonatami?

B.U: Chyba tak. Trzeba mieć fioła, prawdziwą pasję, by tak serdecznie w działalność ŚTK się angażować. Najważniejsze jest to, że takich osób, które mają fioła, jest tak dużo. Niemal wszystkie towarzystwa regionalne są biedne, ale one tak naprawdę są bogate aktywnością swoich członków. Podam przykłady. Dwa razy w tygodniu przychodzimy na dyżury. Poświęcamy z „prywatnego życia” około czterech godzin. Ale warto! W ŚTK jest mnóstwo osób myślących podobnie.

T.N: Otrzymaliście wyróżnienie od wielkopolskich organizacji handlowo-usługowych i mediów.

B.U: Tak, w roku 2009 otrzymaliśmy specjalny certyfikat o nazwie „Najlepsze w Polsce” za promowanie regionu. Ważny jest do połowy 2012 roku. Wcześniej otrzymaliśmy tytuł „Ambasadora Powiatu Średzkiego” w dziedzinie kultury. To także ważne wyróżnienie.

T.N: Była pani posłem

B.U: Tak, IX i X kadencji. Od roku 1985 – 1991. Najlepiej wspominam X kadencję. To był mądry Sejm. Sam się potrafił rozwiązać. Byłam członkiem partii. Pracowałam w Komisji Kultury, której przewodniczył Andrzej Łapicki. To był okres trudnych doświadczeń.

T.N: Czy Środa Wielkopolska jest miastem ludzi aktywnych czy kulturalnych?

B.U: Myślę, że te dwa pojęcia się nie wykluczają. Środa jest naprawdę miastem ludzi aktywnych także w dziedzinie sportu i kultury. Myślę, że przykładem będzie tegoroczna konferencja poświęcona działalności niektórych organizacji pozarządowych w czasie Średzkich Sejmików Kultury.

Rozmawiał: Tomasz Neisch