nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady ZESPÓŁ INDIANER - POCZĄTKI
ZESPÓŁ INDIANER - POCZĄTKI Drukuj Email
Wpisany przez Natalia Stroiwąs   
poniedziałek, 19 marca 2012 11:09

Indianie ze Środy Wielkopolskiej

Grupa przyjaciół, których połączyła wspólna pasja – muzyka. Indianer, zespół grający dotychczas głównie w Środzie Wielkopolskiej i Garbach, zadebiutował niedawno w poznańskim klubie Charyzma.

 

Dlaczego Indianer? Skąd pomysł na nazwę zespołu?

Bartek Godziewski: Nazwa powstała przy ognisku. Było około pięciu propozycji. Indianer wyszła przy luźnej rozmowie.

Krzysztof Gruszczyński: Chcieliśmy wejść w klimat indiański, w indiańską wolność. I tak nam jakoś wyszło. Indianer to ktoś, kto nie jest Indianinem, ale czuje się nim.

Arkadiusz Jaskuła: Indian to także motor produkowany na początku lat 20. Wszystko się jakoś tak połączyło i wyszła nazwa.

 

Jak powstał wasz zespół?

B.G.: Zaczęło się od części artystycznej, którą mieliśmy przygotować na studniówkę w naszym liceum. Na początku dogadaliśmy się z kumplami żeby zagrać coś bluesowego. Później zrodził się pomysł, żeby utworzyć zespół. Na początku skład był inny. Grucha dołączył do nas na dzień przed występem. Do Anastazji dostałem numer od znajomego. Fajnie śpiewała, więc zadzwoniłem do niej i się zgodziła. Pierwszy koncert daliśmy w listopadzie, a w grudniu rozstaliśmy się z perkusistą. Zastąpił go Arek, który co ciekawe gra na perkusji już od 4. roku życia! Mimo że się nie znaliśmy, zagrał z nami pierwszy koncert już po czterech godzinach prób. Nikt się nie zorientował – tak dobrze czuł nasz klimat i to, co gramy. Wtedy też dostaliśmy dużo pochwał od ludzi. To nas zmotywowało, żeby grać dalej i robić to, co robimy.

 

Gracie głównie swoje piosenki?

K.G.: W tej chwili tak, ale zaczynaliśmy od piosenek Dżemu. Były w nich teksty, które mają standard bluesowy i klimat, a ludzie je znają i mogą śpiewać z nami podczas koncertów. W przygotowaniu mamy pięć swoich nowych utworów, ale trzeba jeszcze wszystko zgrać.

 

Kto pisze teksty? Skąd czerpiecie inspiracje?

B.G.: Słowa piszemy ja i Żuraf. A inspiracje same przychodzą, z życia. Są kawałki o przyjaciołach, o tym, co się dzieje u nas w życiu, co przeżywamy.

 

Nie jest Wam trudno połączyć grę z nauką?

B.G.: Oczywiście, że jest. Ja studiuję, Grucha też, Arek pracuje, a w weekendy uczy się w studium. Anka kończy dwie szkoły, a Żuraf ma w tym roku maturę. Ciężko jest, ale staramy się godzić to wszystko. Nauka jest ważna, ale próby zespołu dają nam kopa, pozytywną energię, dzięki której cały stres z nas spada. Tym bardziej, że nie spotykają się na nich basista, wokalista, gitarzysta – tylko przyjaciele.

K.G.: To prawda, choć na początku wcale się nie znaliśmy. Każdy z nas słuchał innej muzyki – Arek punku, ja Dżemu i ciężkiego rocka, Żuraf jazzu, Godziu bluesa, a Anka śpiewała w chórze kościelnym. Połączyła nas muzyka i pozytywna energia emanująca podczas prób.

A.J.: Po koncertach spędzamy dużo czasu ze sobą, staramy się nacieszyć swoim towarzystwem. Pewnie, zgrzyty się zdarzają, ale zwykle mamy dobry wpływ na siebie. Ja na przykład dzięki zespołowi zdecydowałem się podjąć dalszą naukę w studium realizacji dźwięku.

29 października mieliście pierwszy koncert w Poznaniu. Jak do tego doszło i przede wszystkim jak było?

B.G.: Zaczęło się od tego, że graliśmy w OK w Środzie support przed zespołem Boogie Chilli. Po koncercie dostaliśmy od nich dużo cennych wskazówek, a ich menedżer zaproponował nam koncert w klubie Charyzma. W niecałe dwa tygodnie po tej propozycji zagraliśmy w Poznaniu.

A.J.: Było bardzo dużo osób i to nie tylko przyjaciele i znajomi. Ludzie nie mieścili się w klubie, stali na korytarzach i oglądali nas na telebimie. Było niesamowicie. Publiczność była tak blisko, że czuliśmy  niemal jej oddech na sobie.

 

Myśleliście o nagraniu demo?

B.G.: Oczywiście, ale powiedzmy szczerze – nie stać nas na to. Godzina pracy w studiu jest droga, a żeby nagrać parę kawałków trzeba spędzić tam trochę czasu. Ale myślimy o  tym intensywnie.

K.G.: Na razie skupiamy się na koncertach, na których gramy dzięki wsparciu przyjaciół. Gdyby nie oni, byłoby ciężko. Ale nagranie demo to nasze marzenie, które kiedyś postaramy się zrealizować. Na razie mamy nagrania z koncertów, dzięki pomocy znajomego Arka.

 

Gdzie i kiedy najbliższe koncerty?

B.G.: 17 grudnia w Charyzmie i jeszcze jeden w pierwszym tygodniu grudnia – charytatywny, m.in. dla UNICEFU i ELSA w Dublinerze. Dokładny termin poznamy niedługo.

 

Rozmawiała Natalia Stroiwąs

 

Więcej o zespole na www.indianer.pl

Wywiad pochodzi z Bardzo Uniwersyteckiego Czasopisma (nr 42 listopad 2009).