nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady ZBIGNIEW WALCZAK - KULISY BIEGU Z OGNIEM OLIMPIJSKIM
ZBIGNIEW WALCZAK - KULISY BIEGU Z OGNIEM OLIMPIJSKIM Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
czwartek, 16 sierpnia 2012 09:12

ZBIGNIEW WALCZAK - KULISY BIEGU Z OGNIEM OLIMPIJSKIM

Zbigniew Walczak - kulisy biegu z ogniem olimpijskim

Choć każdy z uczestników sztafety ze zniczem olimpijskim niósł ogień przez zaledwie kilka minut, to były to chwile, które na zawsze będą pamiętać. - Krzyk dopingujących nas ludzi był niesamowity. W pewnym sensie on dodawał nam skrzydeł - mówi Zbigniew Walczak, średzianin, który, jako jedna z ostatnich osób spoza Wielkiej Brytanii, uczestniczył w uroczystej sztafecie. Zbyszek zaraz po powrocie odwiedził redakcje Głosu Powiatu Średzkiego, gdzie nie tylko opowiedział o swoich przeżyciach związanych z całym wydarzeniem, ale również przyniósł pochodnię, z którą biegł. Ze Zbyszkiem rozmawiał Mariusz Maciejewski.

 

Kiedy dojechaliście na miejsce i jak zostaliście powitani?

Podróż samolotem przebiegała bez żadnych zakłóceń. Wylądowaliśmy na londyńskim lotnisku Heathrow ok. godz. 17-tej. Ku mojemu zdziwieniu na miejscu czekała na nas ekipa z Samsunga, byłem bardzo wzruszony i podekscytowany. Powitali nas bardzo serdecznie, każdy otrzymał po specjalnym identyfikatorze dla Torchbearer’a, potem udaliśmy się do autokaru. Po niecałych dwóch godzinach dojechaliśmy do hotelu. Tutaj czekała na nas kolejna ekipa ze sztabu Samsunga, która równie ciepło nas powitała i zaprosiła do hotelu. Nie mogłem wierzyć własnym oczom, hotel był niczym zamek z bajki, a ja czułem, że to jest piękny sen. Po otrzymaniu kluczy od swojego pokoju, otwarły się drzwi marzeń, poczułem się jak ktoś zupełnie wyjątkowy.

Czy mieliście przygotowania, próby do biegu z ogniem olimpijskim?

Po uroczystej kolacji udaliśmy się do specjalnej przygotowanej sali konferencyjnej, na której zostały omówione szczegóły dotyczące biegu z ogniem olimpijskim. Chętne osoby zaprezentowały przykładowy biegu z pochodnią. Atmosfera była bardzo luźna, z dużą dozą humoru, dawno tak świetnie się nie bawiłem. Byliśmy podzieleni na dwa zespoły, pierwszy zespół, który biegł w piątek liczący 14 osób oraz sobotni składający się z 12-stu. Na koniec konferencji pierwszy zespół otrzymał długo oczekiwane dresy olimpijskie.

Czy miałeś tremę przed biegiem?

Wstałem dosyć wcześnie, lekko podenerwowany i przejęty tym, co nadejdzie. Muszę przyznać, że miałem ogromną tremę.

Od kogo odbierałeś ogień i komu go przekazywałeś?

Jako, że biegłem pierwszy nie odpalałem pochodni z rąk Torchbearera. W tym przypadku musiałem czekać na policjanta, który za kilka minut miał na motocyklu dostarczyć mi ogień w specjalnym przygotowanym „kaganku”. Była to wielka chwila na to, aby podzielić się swoimi emocjami ze wszystkimi osobami, które w tym dniu zjawiły się w Godstone. W chwili, kiedy wyszedłem z autokaru rozpoczęła się największa przygoda mojego życia. Wiwatujące tłumy ludzi, które traktują Cię jak idola, ludzie dookoła są bardzo życzliwi, chcą zrobić sobie z tobą zdjęcie, a w szczególności dzieci. W ich oczach była wielka radość, a ja czułem się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. W ręku trzymałem pochodnię, która w tym momencie nabrała ogromnej wagi… To było coś niesamowitego, po raz pierwszy w życiu poczułem się jak ktoś ważny. Tuż obok mnie stała Ula (towarzyszyła mi przez cały dzień, od momentu wyjazdu z hotelu, momentu rejestracji Collection Point jak i w trakcie biegu). W końcu podjechał do mnie policjant. Tłumy wybuchły wielką radością w momencie, kiedy zapłonął mój znicz. Moje serce i ciało eksplodowało wielkimi emocjami, byłem jak w transie -ruszyłem. Miałem do przebiegnięcia dystans około 300 metrów. Starałem się pokonać ten dystans możliwie jak najdłużej, rozkoszowałem się każdym kolejnym metrem. Po prawej i po lewej stronie stało mnóstwo osób wymachujących brytyjskimi flagami i rozmaitymi gadżetami. Z megafonu pewna osoba przedstawiała mnie całemu tłumowi, czytając moją historię i dlaczego się tutaj znalazłem. Przede mną jechał autokar, na którego pokładzie była ekipa telewizyjna BBC, nieopodal nich biegła Ula, która filmowała w tym czasie film z mojego biegu.

Co czułeś biegnąc z ogniem olimpijskim?

Trzymając zapaloną w prawym ręku pochodnię czułem wielką odpowiedzialność jaką na mnie spoczywa. Dbałem za wszelką cenę o to, aby płomień nie zgasł. Widziałem już czekającego na swoją kolej Chrisa Martina (55-tetniego wolontariusza i trenera piłki wodnej z Kenley). Dobiegając do niego przybiliśmy sobie „piątkę” pogratulował mi udanego biegu. W momencie przekazywania ognia życzyłem mu powodzenia.

Jakie masz wrażenia z pobytu w Londynie?

Bardzo pozytywne wrażenia. Zacznę od pogody jak typowy Brytyjczyk. Pogodę mieliśmy piękną, kiedy biegliśmy było ciepło i słonecznie. Londyn jest gigantycznym miastem, zrobił na mnie ogromne wrażenie jeszcze w samolocie, siedząc niedaleko od okna widziałem Tamizę, Big Bena, London Eye, Tower Bridge i wiele innych. Mieliśmy bardzo ciekawy pobyt, codziennie wieczorem w pokoju hotelowym mieliśmy plan kolejnego dnia. Zwiedziliśmy Tower of Londyn. Płynęliśmy promem po Tamizie tuż pod Tower Bridge, siedzieliśmy i podziwialiśmy widok z London Eye oraz zwiedziliśmy stadion Chelsea. Londyn pozostanie długo w mojej pamięci, naprawdę niesamowite miasto.

Jak oceniasz przygotowania organizacyjne do olimpiady?

W Anglii wszystko jest robione dokładnie i punktualnie. Przygotowania organizatorów stoją na wysokim poziomie. Londyn dysponuje ogromną ilością obiektów sportowych, masa ludzi dba o to, aby wszystko szło jak należy, w tym dużą rolę odgrywają wolontariusze. Bardzo istotne w trakcie trwania Igrzysk Olimpijskich jest bezpieczeństwo. Codziennie przeprowadzane są symulacje ataków z lądu i z powietrza. Duża ilość reklam, bilbordów, flag, ludzi przebranych w rozmaite kreacje świadczy o nadchodzącym duchu i klimacie IO.

Kogo poznałeś podczas tego wyjazdu? Czy udało Ci się poznać kogoś sławnego, osobę z pierwszych stron gazet?

Poznałem wiele wspaniałych ludzi i są to osoby, którym udało się wygrać wyjazd do Londynu: Mateusz Słodkowski, Zbigniew Strzelczyk, Marcin Banaszkiewicz, Rafal Koszyk, Anna Skóra, Marta Miller, Michał Gołdas, Karolina Olszanowicz, Paweł Zdanowicz, Barbara Kukielska, Michał Dreczka, , Arek Margol, Alicja Wochowska, , Jan Mela, Kacper Bisanz, Iwona Okularczyk, Paulina Królak, Krzysztof Kaczyński, Bartosz Janaszewski.  Miałem okazję poznać Mariusza Czerkawskiego. Nasze godziny biegu były bardzo zbliżone. Ja biegłem w Godstone o godzinie 13:42 czasu lokalnego a Mariusz 13 minut później w Bletchingley.  Jechaliśmy tym samym busem do tzw. TB Collection Point, w którym się zarejestrowaliśmy. Mieliśmy okazję poznać brytyjskich uczestników biegu z ogniem olimpijskim. Po briefingu udaliśmy się wspólnie do autokaru, który miał nas dostarczyć na miejsce biegu. Podczas długiej podróży miałem okazję porozmawiać z Mariuszem. W autokarze miałem możliwość poznać wielu niesamowitych ludzi. Każdą z tych osób łączyła jakaś pasja, każdy robił coś wielkiego, nie tylko dla siebie, ale w szczególności dla innych.

Podczas tych kilku dni poznałem wiele wspaniałych osób. Były to przeróżne osoby; ze świata mediów, byli olimpijczycy, dziennikarze, fotoreporterzy itp. Najbardziej podobało mi się zintegrowanie podczas tego wyjazdu. Nie było granic, większość z nas mogła czuć się równa, byliśmy jedną wielką zgraną drużyną.

Chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom tej wyprawy, osobom, które sprawiły, że znalazłem się w tym miejscu, podziękowania dla całej ekipy ze Samsunga za profesjonalizm, jaki włożyli w ten projekt. Na sam koniec pragnę jeszcze raz podziękować Łukaszowi Jankowskiemu, który jako pierwszy mnie poinformował o wygranej i miał ogromny wkład w mój wyjazd do Londynu.

Dziękuję za rozmowę i wizytę w naszej redakcji.

Również dziękuję.

ZBIGNIEW WALCZAK - KULISY BIEGU Z OGNIEM OLIMPIJSKIM

ZBIGNIEW WALCZAK - KULISY BIEGU Z OGNIEM OLIMPIJSKIM

ZBIGNIEW WALCZAK - KULISY BIEGU Z OGNIEM OLIMPIJSKIM

 

Autor: GPŚ | M.M  | fot. samsung