nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady KLIMATY EWY KUSIK
KLIMATY EWY KUSIK Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
czwartek, 08 listopada 2012 11:02

O jej drugiej solowej płycie z Ewą Kusik rozmawiała Małgorzata Frąckowiak.

Koncerty z zespołami Oaza, Średzioki, Trychina Band i Średzką Orkiestrą Akordeonową oraz najnowsza płyta Kapeli, a teraz jeszcze piosenki o tęsknocie, miłości, przemijaniu w  klimatach jesiennej zadumy, czyli płyta „Klimaty”, bo o niej mówimy. Jak udało się Pani w tym tak napiętym czasie nagrać drugą solową płytę?

- Czas ucieka, a piosenki czekają w szufladzie. Miło jest posłuchać gotowego ”produktu” przy dobrej kawie z przyjaciółmi. Tak więc, jak to się mówi „między podwieczorkiem, a kolacją”, w każdej wolnej chwili starałam się pojechać do studia nagrań i zarejestrować kolejną piosenkę.

W jakim nastroju nagrana jest płyta? Jakich klimatów możemy na niej spodziewać?

- Raczej nie można oczekiwać dyskotekowego szaleństwa. Melancholia to wiodący klimat całej płyty. Klimaty 2 – to dalszy ciąg ogromnej opowieści o miłości spod pióra Krzysztofa Bako Bartkowiaka. On też napisał muzykę oraz zaaranżował utwory. Część z nich to wiersze z pierwszego tomiku jego poezji sprzed lat. Płyta ma wyciszyć, pobudzić wyobraźnię, wspomnienia i przenieść nas choćby na chwilę w inne wymiary.

Do jakich słuchaczy jest adresowana?

- W dzisiejszych czasach jest to gatunek niszowy, ale też nikt nie mówi, że powinna trafić do tłumów. Zdaję sobie sprawę z tego, że w tym tłumie jest wiele osób, a może w dzisiejszych czasach coraz więcej, które nie trawią wciskanej nam mody i poszukują innych klimatów. To właśnie dla nich.

Przy realizacji tego projektu pojawił się pomysł wydania „Klimatów” na płycie winylowej podobnie jak niedawno zrobił to zespół T.Love.

- Tak, było więcej innowacyjnych pomysłów, ale większość jest trudna do zrealizowania. Polski rynek muzyczny to taka skamieniałość. Potrzeba wielu lat, aby hobby zamieniło się w przemysł muzyczny. Będą jednak video clipy i to na kilku portalach muzycznych. Na wiosnę będziemy poszukiwać kilku osób, które zagrają w teledyskach do muzyki z „Klimatów” wszystkie sceny romantyczne i erotyczne. Kilka teledysków planujemy kręcić w Międzyzdrojach.

Jak zaczęła się Pani przygoda ze śpiewem, z muzyką? Jakie były Pani marzenia?

- W szkole podstawowej pobierałam przez kilka lat lekcje śpiewu. W chórze pod kierownictwem nie żyjącej już p. Gabrieli Kruszyk śpiewałam tak głośno, że często zagłuszałam całe rzędy chórzystów. Chciałam też grać na pianinie, ale czasy były trudne i pianino oglądałam tylko w szkole. Bardzo lubiłam śpiewać. Śpiewałam wszędzie i o każdej porze. Dawni sąsiedzi na pewno to pamiętają. Zawsze też chciałam malować i sądzę, że nigdy nie jest za późno. Zawsze lubiłam być blisko ludzi. W dzieciństwie marzyłam, aby kiedyś zaśpiewać na większej scenie, przy prawdziwych światłach estradowych dla kilkuset ludzi. Na kilku naszych koncertach było po kilka tysięcy publiczności, a w Berlinie ponad dwadzieścia. Można więc powiedzieć, że marzenia się spełniają.

Czy scena to inny świat od tego domowego?

- Całkowicie. Ale nie powiem, który bardziej „przylega do ciała”. W domu się wypoczywa i ładuje baterie, bo jak najszybciej chciałoby się stanąć na scenie, a scena powoduje stres, że często chciałoby się pobyć w głuszy. Te dwa światy wzajemnie się uzupełniają i bez któregoś z nich powstałaby olbrzymia pustka. Mając u boku taką osobowość jak Krzysztof Bako trudno być nie zmobilizowanym.

Często się zdarza, że wokalistki krytykują swoje koleżanki po fachu. Co Pani o tym sądzi?

- Ta odwieczna krytyka wśród piosenkarek (ale nie tylko) to bardzo zastanawiająca sprawa.  Scena muzyczna jest tak wielka, że jest miejsce dla każdego. Niech każdy robi swoje. Jak znajdą się słuchacze to znaczy, że dobrze to robi. Słuchając takich krytyk jak: „opakowanie jej płyty nie jest profesjonalne, …dała się namówić na Taniec z Gwiazdami, jej teksty są płytkie itd…„ tracę połączenie z rzeczywistością. Nie rozumiem, czy to tylko tani marketing, czy to już niegrzeczność. Nie wymienię, kto powinien opuścić scenę, powiem kto powinien zawsze śpiewać: Janis Joplin, Amy Winehouse, czy Esperanza Spalding.

A jakie są Pani plany na przyszłość?

- Obecnie korygujemy naszą płytę Średzioków z kolędami z 2008 roku. Płyta „przytyje” nam o kilka świątecznych piosenek, a w nowym roku jeszcze w okresie zimowym zaczniemy pracę nad naszą pierwszą płytą DVD. Natomiast mój osobisty plan to nagranie płyty jazzowej. Może, może kiedyś…

Marzenia się spełniają, więc może kiedyś nagra Pani płytę jazzową. Tego życzę. Dziękuję za rozmowę.

Autor: GPŚ | GosiaF