nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady „NAUKĘ MUZYKI ROZPOCZĘŁAM WCZEŚNIEJ NIŻ NAUKĘ WSZYSTKIEGO INNEGO”
„NAUKĘ MUZYKI ROZPOCZĘŁAM WCZEŚNIEJ NIŻ NAUKĘ WSZYSTKIEGO INNEGO” Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
czwartek, 20 czerwca 2013 13:30

Z Natalią Witkowiak, dyrygentką nowopowstałego chóru w średzkiej Kolegiacie, o jej miłości do śpiewu kościelnego i pasji, jaką jest muzyka, rozmawia Małgorzata Frąckowiak.

 

Pani Natalio, od niedawna mieszka Pani w Środzie i jest parafianką Kolegiaty. A od kiedy dyryguje Pani chórem?

Kilka miesięcy temu postanowiłam wyprowadzić się z pięknego Jarocina do równie uroczej Środy i jestem już parafianką Kolegiaty. Prowadzenie chóru od dawna było moim marzeniem, a podczas przeprowadzki i zmiany parafii miałam przyjemność rozmawiać z proboszczem Kolegiaty. No i tak jakoś wyszło, że w styczniu tego roku rozpoczęły się próby.

Wcześniej prowadziła Pani jakieś chóry?

Tak jakby (śmiech). Na studiach miałam przyjemność dyrygować dwoma chórami: kameralnym i oratoryjnym, ale robiłam to w ramach zajęć z dyrygowania. Śpiewałam w szkole muzycznej, później w Jarocińskim Ośrodku Kultury, a następnie w liceum ogólnokształcącym. Tam właśnie poznałam niezwykle serdeczną osobę, która prowadzi chór Resonantes. To dzięki niej zakochałam się w tego typu muzyce i zapewne było to powodem wyboru takiej, a nie innej drogi mojej dalszej edukacji. Od 3 lat prowadzę też dziecięcy chór szkolny.

Zatem posiada Pani wykształcenie w muzyczne, więc śpiew oraz dyrygentura nie są Pani obce?

Miałam 5 lat, gdy mama posłała mnie do Szkoły Muzycznej I stopnia w Jarocinie, do klasy fortepianu, za co teraz po latach jestem jej bardzo wdzięczna (uśmiech). Byłam jeszcze za mała, by pójść do pierwszej klasy, dlatego dwa lata spędziłam w muzycznej zerówce. Można więc powiedzieć, że naukę muzyki rozpoczęłam wcześniej niż naukę wszystkiego innego (śmiech). Później ukończyłam jeszcze klasę gitary klasycznej i równocześnie uczyłam się śpiewu. Studiowałam na kierunku Edukacja Artystyczna w Zakresie Sztuki Muzycznej ze specjalizacją Muzyka Kościelna. Zdawałam również egzamin z dyrygowania chórem oraz chórem z orkiestrą.

Proszę powiedzieć czy tutejszy chór powstał z nowej grupy osób, czy jego członkowie już wcześniej śpiewali w Kolegiacie?

Chór powstał w styczniu, więc wszystkie osoby są „nowe”. Być może niektórzy śpiewali już w innych chórach, ale tego nie wiem. Nie pytałam, bo to nie jest istotne. Ważne jest to, że te osoby posiadające talent chcą współtworzyć chór i śpiewać dla Pana Boga.

Lubi Pani to, co robi?

Oczywiście!!!

Ilu jest członków w grupie? Czy w nowym składzie już występowaliście gdzieś, na jakichś koncertach, sacrosongach, konkursach chórów itp.?

Jest nas kilkunastu. Ciężko stwierdzić, ilu dokładnie, ponieważ nie zawsze każdy może przyjść na próbę czy na występ. Śpiewaliśmy już kilka razy w kościele. Jeżeli chodzi o inne koncerty czy konkursy, to być może z czasem poszerzymy swoją działalność, ale priorytetem dla nas jest śpiewanie w kościele.

Rozumiem, że chór śpiewa podczas Mszy św. i na uroczystościach, a śluby?

Chór zadebiutował już na ślubie naszej koleżanki chórzystki. Na żadnym innym ślubie na razie nie śpiewaliśmy, ale sądzę, że jeśli jakaś młoda para zechce nas usłyszeć w tym wyjątkowym dla nich dniu, na pewno się zgodzimy!

Czy ktoś w waszej grupie gra na jakimś instrumencie?

Nie wiem czy chórzyści grają na instrumentach. Za to wiem, że każdy „gra” wyśmienicie na strunach głosowych (śmiech).

Kto może do was dołączyć? Można się nadal zapisywać?

Oczywiście! W chórze może śpiewać każdy, komu śpiew sprawia radość i chciałby śpiewać z nami w kościele. Serdecznie zapraszamy wszystkie takie osoby. Gwarantujemy miłą atmosferę na próbach i nawiązanie nowych znajomości (uśmiech). Spotykamy się w każdy poniedziałek i każdą środę o godzinie 20.00 w salce obok biura parafialnego.

Czy jako nowa grupa muzyczna zostaliście pozytywnie przyjęci przez parafian?

Myślę i mam nadzieję, że tak. Być może nie każdemu parafianinowi podoba się to, co robimy, ale sądzę, że trudno jest dogodzić wszystkim. Najważniejsze dla mnie jest to, że znalazły się osoby, które chcą śpiewać w kościele, chcą tworzyć pewną wspólnotę, spotykać się i doskonalić tym samym swój warsztat wokalny. Zapewne nie każdy występ jest idealny szczególnie po dwóch tygodniach prób, ale różne wpadki zdarzają się każdemu, nawet tym najlepszym. Jeśli wkradną się jakieś niedoskonałości, nie ma co nad nimi płakać, ale należy wyciągnąć wnioski – co zrobić, aby było lepiej. W końcu człowiek uczy się na błędach. Cieszymy się, jeśli komuś podoba się to, co robimy. Dziękujemy tym, którzy są wyrozumiali i wiedzą, że początki bywają trudne. Jeśli ktoś nie akceptuje tego, że będziemy śpiewać w kościele – zawsze może wybrać mszę świętą o innej godzinie niż ta, na której będzie można nas usłyszeć. Kompromisy istnieją.

A poza dyrygowaniem chórem, czym Pani zajmuje się na co dzień? Studia? Praca? Można pogodzić prowadzenie zespołu z życiem codziennym?

Studia już ukończyłam, ale od października zaczynam kolejne. Na co dzień pracuję w szkole podstawowej. Prowadzenie chóru w niczym mi nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, bo nakręca i napędza do działania. Dzięki temu działaniu poznaję nowe, cudowne osoby, z którymi świetnie mi się współpracuje. Polecam to każdemu i jeszcze raz serdecznie zapraszam wszystkich chętnych do śpiewu w chórze.

Czego Pani życzy chórzystom, parafianom, jak i również samej sobie?

Chórzystom i sobie życzę wytrwałości. Chórzystom i parafianom życzę czerpania przyjemności z wykonywanej przez nas pracy, pogody ducha i ogólnie – wszystkiego dobrego (uśmiech).

Również życzę Wam powodzenia w dalszej działalności muzycznej i dziękuję za rozmowę.

GosiaF