nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady PO 30 LATACH WRÓCIŁ DO SOLCA - KS. PROBOSZCZ KAZIMIERZ TOMALIK
PO 30 LATACH WRÓCIŁ DO SOLCA - KS. PROBOSZCZ KAZIMIERZ TOMALIK Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
środa, 17 lipca 2013 15:44

Od 1 lipca w Parafii pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Solcu, posługę pełni, pochodzący z Kępna, ksiądz proboszcz Kazimierz Tomalik. O przebytej drodze duszpasterskiej, tremie przed pierwszą Mszą św. oraz podziale parafii soleckiej z nowym proboszczem rozmawiała Swietłana Wojtkiewicz.

Skąd ksiądz pochodzi? Mógłby ksiądz opowiedzieć coś o swojej rodzinnej miejscowości?

Urodziłem się w Kępnie, tam spędziłem młode lata. Po maturze, którą zdałem w 1976 roku, wstąpiłem do seminarium duchownego w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymałem w 1982 roku, ale przed święceniami odbywałem roczną praktykę diakońską i tak się składa, że właśnie tutaj - w Solcu. Także można powiedzieć, że po ponad 30 latach wracam w to samo miejsce, tylko już w innym charakterze.

A w jakich parafiach jeszcze pełnił ksiądz posługę duszpasterską?

Po święceniach byłem wikariuszem w Konarzewie, Lesznie – w kolegiacie, potem w Poznaniu w Parafii pw. Świętej Trójcy na Dębcu, w Kościanie w parafii kolegiackiej, a następnie w probostwach – Bonikowo i Owińska. We wsi Owińska byłem 18 lat, no i teraz przybyłem tutaj do Solca.

Kiedy pojawiły się myśli, żeby związać swoje życie z kapłaństwem? Czy od dziecka wiedział ksiądz, że zostanie kapłanem?

Nie… Owszem, byłem ministrantem. Zostałem nim po pierwszej komunii świętej i byłem nim aż do matury. Natomiast powołanie to jest takie wewnętrzne przekonanie, że Pan Bóg powołuje mnie na taką właśnie drogę życia i dokonało się właśnie kiedy byłem w szkole średniej, w liceum. Wtedy odczułem to powołanie i dlatego po maturze poszedłem do seminarium duchownego.

Miał ksiądz tremę przed pierwszą Mszą św.?

Tak, oczywiście. Z jednej strony człowiek jest stremowany, ponieważ pierwszy raz wystąpi przed dużym gremium w kościele, a oprócz tego samo przeżycie, odprawienie po raz pierwszy samodzielnie Mszy świętej… Także tak, towarzyszyły temu duże emocje.

Wiem, że od 1 lipca parafia solecka została podzielona.

Tak, zgadza się. Wyjątkowość obecnej sytuacji polega na tym, że 30 czerwca zakończył swoje urzędowanie w Solcu ks. kanonik Franciszek Bortnowski, który był proboszczem w parafii soleckiej, jeszcze niepodzielonej, czyli oprócz kościoła parafialnego w Solcu były dwie filie – większa w Sulęcinku i mniejsza w Witowie. Przez ostatnie 8 lat w Sulęcinku ks. Bortnowski budował kościół, który został w kwietniu tego roku konsekrowany i wówczas przy konsekracji ks. abp. Stanisław Gądecki wydał dekret, że ten kościół ma wszelkie prawa kościoła parafialnego i od 1 lipca nastąpił podział parafii. Z parafii Solec zostały wydzielone miejscowości: Sulęcinek, Bogusławki, Borowo i one stanowią nową parafię z kościołem parafialnym w Sulęcinku.

Czy księdzu się tutaj podoba?

Jak już wspomniałem, byłem tutaj 30 lat temu, dlatego też nie przychodzę w miejsce, które byłoby mi nieznane. Jest tutaj piękny neogotycki kościół, a co odkryłem już 30 lat temu – stacje drogi krzyżowej są identyczne, jak w moim kościele parafialnym w Kępnie, więc to jest też takie wspomnienie stron rodzinnych, dzieciństwa.

Czyli nie ma ksiądz problemów z aklimatyzacją.

Nie, nie. Oczywiście zawsze musi minąć trochę czasu, kiedy pozna się parafian. Akurat w tym przypadku, tak się składa, że ja sprzed tych 30 lat zapamiętałem nazwiska tylko niektórych osób, natomiast, tak jak słyszę, ludzie przypominają mnie sobie z tamtego czasu i bardzo serdecznie mnie przyjmują.

Ma ksiądz swoje życiowe motto, jakąś myśl przewodnią?

Jest zwyczaj, że każdy nowo wyświęcony ksiądz na obrazku prymicyjnym drukuje jakieś słowa, które właśnie chce podać jako swoje motto życiowe. Ja wydrukowałem słowa z psalmu szesnastego: „Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza”. Dlatego też w myśl tych słów przyjmowałem wszelkie placówki, do których byłem posyłany, zarówno jako wikariusz, a później jako proboszcz. Nigdy nie myślałem o tym, gdzie chciałbym być i czy dana placówka spełnia moje oczekiwania. Idę tam, gdzie zostałem posłany, tam mam spełniać misję kapłana, który troszczy się o życie religijne parafian, który umacnia wspólnotę w wierze.

Dziękuję serdecznie za rozmowę.