nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady „CAŁY CZAS CHCE MI SIĘ CHCIEĆ”
„CAŁY CZAS CHCE MI SIĘ CHCIEĆ” Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
środa, 21 sierpnia 2013 14:05

RCnadW_3

Z Kasią Kowalską o tym, co zostało po nastolatce, która ogoliła głowę i uciekła na Jarocin Festiwal, z czego wokalistka jest dumna, oraz jak wspomina współpracę z zespołem Dżem, rozmawiała ama.

Jako nastolatka na znak buntu ogoliła Pani głowę i uciekła na festiwal rockowy do Jarocina. Gdzie jest tamta Kasia Kowalska? Czy coś po niej zostało?

O Jezu… (śmiech). Wszystko zostało oprócz tego, że się trochę zestarzałam. Myślę, że wszyscy muzycy gdzieś tam w głębi duszy są mocno niedojrzali, i ta niedojrzałość gdzieś tam ciągle we mnie jest. Dzięki temu mogę prowadzić cygańskie życie. Cały czas przez te ostatnie 20 lat prowadzę życie w trasie. Nie ma to nic wspólnego ze stałą pracą, bo to są ciągłe wyjazdy, ciągłe opuszczanie domu, nic nie mogę sobie zaplanować, nic nie mam tak naprawdę stałego oprócz tego, że robię to, co robię od 20 lat. Tak że myślę, że to jest z punktu widzenia osoby, która chodzi do pracy 9.00 – 17.00 bardzo, że tak powiem, rockandrollowe i nietypowe.

Często w swoich piosenkach śpiewa Pani o bólu, lęku, cierpieniu, czy nieszczęśliwej miłości, a jednocześnie nadziei na lepsze jutro. Czy Pani piosenki są jakimś odzwierciedleniem życia, które Pani prowadzi, własnych przeżyć?

Myślę, że każdego wykonawcy życie prywatne z życiem zawodowym bardzo się miesza. Nie da się od tego uciec, chyba, że się śpiewa cudze wiersze. Ale podejrzewam, że jeśli ktoś się decyduje na taki ruch, wybiera takie, które gdzieś tam mu w duszy grają. Wszelkie teksty, one oczywiście zmieniały przez lata znaczenie, ale myślę, że na pewno są odzwierciedleniem tego.

Można powiedzieć, że Pani kariera muzyczna ruszyła w 1994 roku, ale na przełomie 1996/1997 otworzyły się całkiem nowe drzwi – zagrała Pani w filmie Macieja Dutkiewicza pt. „Nocne graffiti”. Czy nie myślała Pani o tym, aby zostać też aktorką?

Ja mam za słabą dykcję. Z tym walczyłam w ogóle przy tym pierwszym filmie i miałam jakieś tam zajęcia, ale myślę, że to trzeba jednak się tego nauczyć. Zdawałam do szkoły, może inaczej – składałam papiery do szkoły aktorskiej, ale nie poszłam na egzaminy, także myślę, że nie byłabym zbyt dobrą aktorką, chyba że miałabym grać postać, jakąś taką, zbliżoną do siebie samej. Wtedy wiadomo, że te wszystkie niedoskonałości byłyby gdzieś tam naturalne.

Fryderyki, statuetki Popcornu, SuperJedynki, Opole, Eurowizja, aż w końcu MTVMusic Awards 2001 – jedna z najbardziej prestiżowych nagród na świecie. Z czego Pani jest najbardziej dumna w swoim dorobku artystycznym?

Myślę, że jestem dumna z tego, że cały czas chce mi się chcieć. Cały czas gramy, cały czas chcemy robić coś nowego, chcemy się rozwijać. To jest fajne. Nagrody… raz są, raz ich nie ma, ale człowiek jest po prostu jakiś wierny temu, co robi od tylu lat. Nie jesteśmy znudzeni tym i to jest dla mnie fascynujące.

Koncertuje Pani po całej Polsce i świecie. Jak godzi Pani rolę piosenkarki z rolą mamy?

Z tym jest różnie. Oczywiście mam bardzo wspierających rodziców, którzy zarówno przy mojej córce, jak i przy moim synu bardzo mi pomogli. Gdyby nie oni, to myślę, że z wielu rzeczy bym po prostu musiała zrezygnować.

W marcu tego roku wystąpiła Pani w Teatrze Polskim w Warszawie podczas kampanii społecznej „Rak. To się leczy!”. Występy w czasie WOŚP, czy z okazji swoich urodzin, kiedy to zorganizowała Pani wraz z Michałem Kuleszą imprezę, podczas której zbierano pieniądze na pomoc dla małego Mateusza. Czym jest dla Pani działalność charytatywna?

Myślę, że akcje, o które nas proszą, zgłaszają się do nas, to, co ja robię, to jest tak zwane minimum. Wiadomo, że można robić więcej, ale staramy się jednak gdzieś tam uczestniczyć. Tam gdzie widzę w tym sens, gdzie to jest dobrze przygotowane i rzeczywiście coś może zmienić. Ja od zawsze i zwierzakom pomagałam. Wiąże się to głównie z jakąś taką nadwrażliwością na pewne sytuacje, z którymi człowiek się nie chce pogodzić. To, że komuś jest gorzej, czy dzieciom jest gorzej, czy zwierzętom jest gorzej – myślę, że wiele osób robi dużo tylko wolą o tym nie mówić. Robię to, bo wydaje mi się, że muszę to robić. Nie mogę powiedzieć, że nie będę tego robiła, bo nie chcę, bo chcę, ale zawsze można zrobić na pewno więcej.

Współpracowała Pani z wieloma znakomitymi artystami, m. in. Edytą Bartosiewicz, ale ja chciałabym zapytać o Dżem, który dzisiaj pojawi się po Pani koncercie. Zaśpiewała Pani piosenkę tego zespołu pt. „Modlitwa – Pozwól mi”. Jak Pani wspomina tę współpracę?

No właśnie ktoś mi teraz przypomniał, że to było 19 lat temu w katowickim Spodku. To był jeden z piękniejszych koncertów, w których brałam udział, dlatego że to były też troszkę, myślę, inne czasy. Jeszcze nie było tych komórek, tego, że każdy coś nagrywał, później wrzucał to do sieci i z różną wiadomo jakością dźwięku. Ludzie tam po prostu przyszli dla Ryśka, dla Dżemu, a my w sposób najlepszy, jak potrafiliśmy, chcieliśmy oddać emocje i ból po stracie tak wspaniałego artysty i wokalisty. To był niebywały koncert. Pamiętam, że ja śpiewałam na scenie, a za kotarą wychylał się i cały czas nas oglądał Czesław Niemen. To są takie momenty, które się już w życiu nie powtórzyły i ten koncert był na pewno dla mnie, jako człowieka, wyjątkowy. Cieszę się bardzo, że tam byłam.

Dziękuję za rozmowę.

ama