nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY OD KUCHNI
WIELKA ORKIESTRA ŚWIĄTECZNEJ POMOCY OD KUCHNI Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
wtorek, 14 stycznia 2014 14:38

Relacja z Warszawy Szymona Hameli

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy od kuchni

Dwunasty stycznia był okazją do celebrowania dwudziestego drugiego już Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Organizowanej rokrocznie przez fundację Jurka Owsiaka zbiórce charytatywnej, w całym kraju towarzyszą koncerty, licytacje oraz najróżniejsze, prześcigające się w swej oryginalności wydarzenia, często odbywające się w ramach bicia rekordów Guinnessa. Ja natomiast tego dnia miałem okazję odwiedzić siedzibę Telewizji Polskiej, by z bliska obserwować przebieg Finału w samym centrum jego wydarzeń.

Na ten jeden jedyny dzień w roku, potężny gmach Telewizji Polskiej z enklawy dostępnej jedynie jej pracownikom oraz zaproszonym do poszczególnych programów gościom, przeistacza się w ciasną izdebkę, której frekwencji i ogólnego zgiełku pozazdrościć mogą najpopularniejsze centra handlowe największych metropolii w kraju.

Biuro Prasowe

Również Biuro Prasowe, zagospodarowane w jednym z pomieszczeń TVP Kultura, pęka w szwach. Od godzin porannych meldują się tutaj dziennikarze największych informacyjnych portali internetowych, z Interią, Wirtualną Polską i Onetem na czele. Z trudem znajduję wolne stanowisko, gdzie mógłbym usadowić się ze swym komputerem i zapałem do całodniowej pracy. Pozostali żurnaliści już prześcigają się w prędkości oraz oryginalności przedstawianych przez siebie informacji, odnotowując przy okazji co ciekawsze licytacje.

O godzinie 15. Biuro Prasowe zamienia się w miejsce jednej z kilku zaplanowanych na ten dzień konferencji prasowych. Jurek Owsiak, w towarzystwie swej małżonki Lidii, kardiochirurga Bohdana Maruszewskiego oraz rzecznika prasowego Orkiestry – Krzysztofa Dobiesa, informuje o dotychczasowym przebiegu Finału. W momencie, gdy cała Polska dowiaduje się z ekranów telewizora ile pieniędzy zasiliło już konto Orkiestry, ja pogrążam się w dramatycznej walce o dobre ujęcia pomiędzy aparatami i kamerami najbardziej liczących się mediów w tym kraju. Gdy Jurek kończy swój monolog, nadchodzi czas na pytania dziennikarzy. Ci, jakby zaczarowani unoszącą się w powietrzu atmosferą wielkiego święta, choć na jeden dzień odpuszczają sobie kwestie prowokacji i rozpowszechnianych wątpliwości o rozliczeniach Orkiestry, generowanych przez nieprzychylne jej środowiska. Gdy konferencja dobiega końca, Owsiak wraz ze swymi współpracownikami opuszcza Biuro Prasowe z prędkością pieniędzy zasilających puszki kwestionariuszy.

Studio 5

Ja również opuszczam centrum medialne, przenosząc się dwa piętra wyżej, na długi korytarz, którego liczne rozgałęzienia prowadzą do kolejnych studiów nagraniowych. Można tu spotkać wiele znanych osobistości – na prowadzących do niego schodach omal nie wpadam na Rafała Królikowskiego. Rzuca do mnie pojednawczy uśmiech, przypominający jedną ze scen filmu "Nigdy w Życiu!", po czym każdy z nas gna w obranym przez siebie kierunku.

Po wejściu do Studia 5, gdzie rozgrywają się kolorowe sceny oglądane przez miliony Polaków przed telewizorami momentalnie nachodzi mnie refleksja – pomieszczenie w rzeczywistości wydaje się zdecydowanie mniejsze, niż z perspektywy kanapy przed telewizorem. Krzątam się po stosunkowo wyludnionym pomieszczeniu (w porównaniu z tym, co dzieje się w trakcie wejścia na antenę), a na scenie stroją się właśnie starzy wyjadacze z Budki Suflera.

Kilkanaście minut później studio szczelnie zapełniają osoby, które jeszcze przed chwilą okupowały palarnie, bufety i gąszcz korytarzy. Zespół Cugowskiego rozpoczyna swój koncert, Jurek informuje, że za kilka minut będziemy na wizji. Według jego polecenia, ma być głośno i entuzjastycznie. Trzy, dwa, jeden, i jesteśmy na oczach całego kraju!

Pomimo chaosu panującego w Studio, każda z równie licznych, co krótkich rozmów Jurka – co pewnie nie wszyscy wiedzą – jest dokładnie zaplanowana. Przed każdym kolejnym wejściem na antenę członkowie Pokojowego Patrolu (znanego również z organizowanego przez WOŚP Przystanku Woodstock) tworzą swego rodzaju szpaler, który przekroczyć mogą jedynie zaproszeni rozmówcy.

Pod Pałacem

Przed godziną 20. przenoszę się na Plac Defilad, gdzie zgodnie z tradycją odbywa się Koncert Główny Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który na kilkanaście godzin czyni kolorowym straszący swą postacią moloch Pałacu Kultury i Nauki. Tego dnia występują tu m.in. Piersi, Kamil Bednarek i Audiofeels, choć nie sposób wymienić wszystkich artystów zamykających line up imprezy, która początek swój miała od wczesnych godzin popołudniowych.

Jestem właśnie w trakcie robienia zdjęć koncertu Oddziału Zamkniętego zza pleców jego perkusisty, gdy prowadzący wydarzenie Irek Bieleninik (znany przede wszystkim z relacjonowania zmagań strongmanów) prosi mnie o wykonanie fotografii na tle występujących autorów przebojów "Andzia" i "Party" oraz o późniejsze przesłanie zdjęcia, co obiecuję uczynić. Na zapleczu aż roi się od mniej lub bardziej znanych muzyków. Trudno zdecydować się, kogo pierwszego poprosić o rozmowę.

To, co rzuca się w oczy, to brak zwyczajowego pijaństwa, charakterystycznego dla kulis wielkich wydarzeń muzycznych. Nic zresztą dziwnego – tego dnia nic nie jest zwyczajne. Inni wydają się muzycy, tak jak inni wydają się wszyscy Polacy, zjednoczeni wokół idei Jurka Owsiaka. I choć kilka godzin później wróciłem już do Środy, Pałac Kultury i Nauki pogrążył się we właściwej mu szarości, a budynek Telewizji Polskiej powrócił do normalnego cyklu pracy, to w głowie wciąż szumiało mi hasło – gramy do końca świata i jeden dzień dłużej! Szymon Hamela