nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady LONDYŃSKIE PERYPETIE RAGI, CZYLI … PUNK ROCK, TO NIE RURKI Z KREMEM
LONDYŃSKIE PERYPETIE RAGI, CZYLI … PUNK ROCK, TO NIE RURKI Z KREMEM Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
sobota, 20 września 2014 11:55

Sierpniowy wyjazd Ragi z grupą Włochaty do Londynu obfitował nie tylko w muzyczne wrażenia. Pobyt w mieście-kolebce punka udowodnił muzykom jednego z najbardziej utytułowanych w tym gatunku zespołów w Polsce, że – jak głosi popularne wśród subkulturowców hasło – „punk rock, to nie rurki z kremem”. – Koncert przerywaliśmy cztery razy – opowiada nam Raga.

Wyjazd frontmana Yelramu, który od kilku miesięcy jest też wokalistą szczecińskiej grupy Włochaty, związany był z FUK Reddin Festival, na który zaproszono również inne zasłużone dla polskiej sceny punkowej grupy: Bulbulators oraz Podwórkowi Chuligani. O ile brytyjskie wojaże, to dla Włochatego niemal coroczna reguła, to dla publiczności zza kanału La Manche było to pierwsze spotkanie ich nowym wokalistą. Dla Ragi koncert ten zapadnie na długo w pamięci, również z innych względów.

Festiwal niedociągnięć

– Nie będę kłamał. Osobiście było mi wstyd za organizatorów. To oni zapewniali cały sprzęt – opowiada Raga. – Polska może i nie jest bogatym krajem, a na pewno skromniejszym niż Anglia, ale gdy zapraszamy jakiś zespół z zagranicy, nawet na undergroundową imprezę, staramy się zapewnić najlepszy sprzęt. Tam dali nam perkusję i gitary, z którymi ciągle były jakieś problemy. Koncert przerywaliśmy cztery razy – wylicza z żalem, choć zaznacza, że Londyn to piękne, wielkie miasto. Byłem tam pierwszy raz.

Niedociągnięcia techniczne zdawały się nie przeszkadzać festiwalowiczom. – Większość publiki, to oczywiście Polacy na emigracji, którzy zjechali się na koncert z całej Anglii, wśród nich m.in. moim przyjaciele ze Środy – opowiada Raga. – Poznałem jednak też kilka osób w koszulkach Włochatego, którzy byli rodowitymi angolami.

Punks not dead

Tamtejsi subkulturowcy, godnie reprezentujący miasto-kolebkę punk rocka, pogrążeni są w skrajności nam znanej prawdopodobnie już tylko z archiwalnych nagrań dawnego festiwalu w Jarocinie. – Punkowcy w Anglii żyją chwilą, duża część z nich mieszka na ulicy lub klatkach schodowych – relacjonuje wokalista. – Nie ma tam zbyt dużo skłotów, bo obowiązuje tam inne prawo i ciężko zaskłotować budynek – tłumaczy.

Zakręcony pobyt w Londynie na tym się jednak nie skończył; o ile wzbogacił muzyków kapeli o nowe wspomnienia, to właściwie nie wzbogacił ich materialnie. – To długa historia. Spóźniliśmy się na samolot, przez co całą kasę, którą mieliśmy przy sobie oraz wszystkie pieniądze, które zarobiliśmy na koncercie, musieliśmy wydać na świeże bilety, żeby dostać się do domu – opowiada Raga.

Yelram wraca na sceny

Po nadzwyczaj kosztownym powrocie średzki wokalista już przygotowuje się do kolejnych koncertowych wojaży. W październiku z Włochatym wystąpi aż dziewięciokrotnie. W najbliższym czasie głośno będzie również o jego rdzennym, średzko-poznańskim Yelramie, z którym podczas kończącego wakacje Sulęcin Reggae Festivalu wystąpił po raz pierwszy od niemal trzech miesięcy. – Ciągle pracujemy nad nowym materiałem, by w końcu wejść do studia – zapowiada wokalista, choć zapewnia, że działania reggae bandu nie ograniczają się do salki prób: – W listopadzie ruszamy na pierwsze koncerty klubowe. Ustaliliśmy już termin naszych ósmych urodzin w poznańskim klubie Blue Note – dodaje Raga.

Urodzinowy koncert Yelramu odbędzie się 19 grudnia. Uświetnią go występy takich grup, jak Cztery Metry od Chodnika (zwycięzca ostatniej edycji Reggae na Piaskach), Rogal Salut! Sound oraz niemieckie Looney Roots.

Autor: GPŚ | Sh