nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady CZEKAMY NA PRZEPROWADZKĘ INTERNY
CZEKAMY NA PRZEPROWADZKĘ INTERNY Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
niedziela, 07 czerwca 2015 20:58

Oddział Wewnętrzny – Interna, jest największym oddziałem w średzkim szpitalu. O pracy personelu i potrzebach sprzętowo-lekowych Oddziału z dr. Arkadiuszem Wysockim rozmawiała Małgorzata Frąckowiak. 

Nawiązując do naszej rozmowy sprzed blisko trzech miesięcy, przypuszczaliśmy, że może w maju br. nastąpi przeniesienie oddziału męskiego z II piętra na pierwsze, w wyniku czego nastąpi połączenie z odziałem żeńskim. Pragnę zapytać, kiedy w ostateczności nastąpi ta przeprowadzka?

Rzeczywiście, liczyłem, że uda się połączyć oba oddziały w maju lub czerwcu, jednak zapadła decyzja o zmianie zakresu remontu I piętra. Początkowo miała to być tylko renowacja polegająca na malowaniu pomieszczeń oraz budowa sali Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego. Po zmianie decyzji czekamy na remont generalny obejmujący budowę węzłów sanitarnych w salach chorych, wymianę podłóg, montaż instalacji gazów medycznych oraz instalacji informatyczno-elektrycznej, która scali obie części oddziału: starą i remontowaną. Część prac została już wykonana. Jest sala Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego oraz pomieszczenie dla pielęgniarek, niestety wciąż brakuje tam wyposażenia, pomieszczenia stoją puste. Ostateczny termin przenosin pozostaje nieznany.

Wcześniej było 60 łóżek, potem 42, a po remoncie będzie można przyjąć tylko 31pacjentów. Czy nie wydaje się, że to zbyt rygorystyczne zmniejszenie?

Rzeczywiście liczba łóżek istotnie się zmniejszy. Wynika to z konieczności dostosowania warunków bytowych pacjentów do wymagań wynikających z nowych przepisów. Pacjenci będą leczeni w bardziej komfortowych warunkach, w mniej zagęszczonych salach, z dostępem do łazienek. Jest jednak inne niebezpieczeństwo. Obecnie nasz oddział jest największym oddziałem szpitala. Hospitalizujemy ponad 2 tysiące pacjentów rocznie, dysponujemy największym kontraktem z NFZ, wnosimy do szpitalnej kasy ok. 4,3 mln zł rocznie. Jednocześnie staramy się o powiększenie kontraktu. W momencie zmniejszenia ilości łóżek trudniej będzie ten kontrakt zrealizować.

Co stanie się, gdy chorzy będą wymagali bezwzględnej hospitalizacji na Waszym oddziale, a nie będzie miejsca? Przecież każdy ubezpieczony pacjent ma prawo do leczenia szpitalnego, jeżeli jest to konieczne.

Właśnie - jeżeli jest to konieczne. Część chorych kierowana jest do szpitala w sytuacji, gdy takiej konieczności nie ma i może być z powodzeniem leczonych ambulatoryjnie. Pacjenci w stanie bezpośredniego zagrożenia życia lub pogorszenia zdrowia nie muszą się obawiać. Z pewnością będą przyjęci i pomoc zostanie im udzielona. W razie braku miejsc będą przejściowo przebywać na innym oddziale, co sporadycznie już w przeszłości się zdarzało. Jak dotąd nie było przypadku, aby pacjent musiał leżeć na korytarzu, co w innych szpitalach jest często normą.

Czyli nie zdarzy się sytuacja, że chory nie będzie przyjęty na oddział z „braku miejsca”. Ale czy w związku ze zmniejszeniem ilości łóżek nie nastąpi ostra weryfikacja chorych na tych, którzy nadają się do leczenie szpitalnego i na tych którzy nie? Może się to okazać nie zawsze trafną decyzją, prawda?

Za prawidłową weryfikację wskazań do hospitalizacji odpowiada lekarz dyżurny. Wobec ogromnej ilości skierowań taka kwalifikacja do leczenia szpitalnego odbywa się już od dawna. Gdybyśmy chcieli przyjąć wszystkich skierowanych do nas pacjentów, oddział musiałby mieć chyba 80 łóżek i dwa razy większy kontrakt z NFZ. Oczywiście część pacjentów może czuć się zawiedziona, że nie była lub nie będzie przyjęta na oddział, jednak zawsze wynika to z przesłanek medycznych, o których pacjent lub jego rodzina są informowani. Jeszcze nie zdarzyło się, że pacjent wymagający pilnej hospitalizacji nie był przyjęty z powodu braku wolnych łóżek. Jedyne takie odmowy przyjęć dotyczyły przyjęć planowych, które były przesuwane. O tym kto może być przyjęty do szpitala jasno mówią przepisy prawa. To osoby, u których wyczerpano możliwości diagnostyki i leczenia ambulatoryjnego oraz pobyt w szpitalu rokuje poprawę stanu zdrowia. Często skierowania dotyczą chorych w stabilnym stanie, u których nie wykonano żadnej diagnostyki ambulatoryjnej lub pacjentów przewlekle lub terminalnie chorych, którzy nie rokują poprawy.

Co z personelem medycznym. Czy jego skład ulegnie zmianom?

Personel lekarski zmniejszył się o dr Martę Przydrożną, która rozpoczęła specjalizację z medycyny paliatywnej w szpitalu w Puszczykowie. Dr Bernadeta Moskal objęła kierownictwo Poradni Medycyny Pracy i jej czas spędzany na Oddziale Wewnętrznych ulegnie zmniejszeniu. Poza tym skład personelu lekarskiego nie zmieni się. W planie jest redukcja ilości pielęgniarek o 1 osobę na każdym dyżurze. Po zmianach mają to być cztery pielęgniarki + oddziałowa na zmianie dziennej oraz trzy pielęgniarki na zmianie nocnej.

Czy przybyło coś ze sprzętu medycznego w ciągu tych ostatnich trzech miesięcy? Jakie zakupy są planowane? Co jest wam bezwzględnie potrzebne?

Od czasu ostatniej naszej rozmowy zostały zakupione dwa nowe rejestratory holterowskie, czyli posiadamy trzy. Dzięki temu możemy sprawniej diagnozować pacjentów szpitalnych i poszerzać ofertę komercyjną dla pacjentów ambulatoryjnych. Kluczowe zakupy wciąż jednak są przed nami – najważniejsze z nich to kardiomonitory, kardiowerter/defibrylator, pompy infuzyjne, łóżka do intensywnej terapii, wózki zabiegowe, wyposażenie pomieszczeń pielęgniarskich i wiele innych.

Jako największy oddział, zdawałoby się, że jesteście oddziałem zapomnianym w potrzebie. Pomimo tego trwacie w swej misji pomocy chorym. Co Pan, jako ordynator, chciałby pozyskać dla oddziału, by jego funkcjonowanie było jeszcze lepsze?

Rzeczywiście pozostałe oddziały pracują w dużo bardziej komfortowych warunkach, zostały mocno doposażone. Chodząc tam na konsultacje mam wrażenie, że przenoszę się do innego świata. Nasz oddział bardzo, bardzo potrzebuje remontu i sprzętu, o których już mówiłem. Chciałbym, aby pacjenci i ich rodziny, pomimo choroby i stresu, czuli się na naszym Oddziale komfortowo. Aby warunki pracy pielęgniarek, także finansowe, poprawiły się. Jednak chyba najbardziej w tych dniach potrzebny jest nam – personelowi – spokój i stabilizacja. Ostatnie wydarzenia w szpitalu nie czynią pracy komfortową. Jeśli nasza praca będzie doceniana, nawet trudne warunki nie będą nam tak przeszkadzać, jak niepewność zatrudnienia, ciągła presja, konflikty i brak solidarności wśród personelu, także pomiędzy zarządzającymi a personelem białym.

Na koniec chciałbym wyrazić życzenie, abyśmy – zarówno personel jak i mieszkańcy powiatu średzkiego, pomimo wszystko, mieli powody, aby, tak, jak dotąd, o szpitalu w Środzie Wlkp. mówić z dumą "nasz szpital".

Dziękuję za rozmowę.