nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady KOBIETA MECHANIKIEM?
KOBIETA MECHANIKIEM? Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
piątek, 24 czerwca 2016 08:36

Gdy potrzebujesz, by fachowo naprawić Twoje auto zaprowadzasz je do mechanika. Tylko co w sytuacji, gdy w warsztacie samochodowym fachowcem jest kobieta? Oddając samochód do serwisu zaufasz, czy wybierzesz inny warsztat?

Kobiety coraz częściej łamią stereotyp, że zawód mechanika zarezerwowany jest tylko dla mężczyzn. Wciąż niewiele kobiet decyduje się na pracę na stanowisku mechanika samochodowego, lecz obserwujemy, że coraz częściej siadają za kółkiem w celach zarobkowych. Kobieta – mechanik nadal budzi zdziwienie i niedowierzanie. Mechanik nie jest zawodem, o którym marzą małe dziewczynki. Rodzice sposobem wychowania często ukierunkowują, co jest dla dziewczyn, a co do chłopaków. Wraz z upływem lat coraz bardziej bledną stereotypy o kobietach. Zamiast wypachnionej blondynki w malutkim cukierkowym autku, częściej obserwujemy niezależną, pewną siebie bizneswoman, która  pewnie prowadzi duże auto, autobus, taksówkę czy ciężarówkę.

Udało nam się porozmawiać z Katarzyną Musielak, właścicielką salonu Citroen w Środzie. Rodzinna firma, w której pracuje p. Kasia, powstała w 1933 roku. Oferuje usługi w zakresie sprzedaży samochodów nowych i używanych, sprzedaży części i akcesoriów, serwisu oraz naprawy. Przekazywane z pokolenia na pokolenie doświadczenie spowodowało, że p. Kasia kocha to co robi i naprawdę zna się na rzeczy.

Pani Kasiu, jak wygląda Pani dzień?

- Mój dzień zaczyna się o 7 rano, wtedy praktycznie zaczynam pracę ... oczywiście od kawy. Od rana zazwyczaj przyjmuję samochody do obsługi serwisowej, odbieram telefony, zajmuję się też sprzedażą części zamiennych. W ciągu dnia mam wiele przeróżnych zajęć, spotkań czy obowiązków z tytułu prowadzenia firmy, ale pracuję też na stanowisku doradcy serwisowego, co wymaga na obecne czasy dość obszernej wiedzy technicznej. W ciągu mojego dnia pracy dzieje się bardzo wiele, każdy dzień jest inny i przynosi nowe ciekawe wyzwania. Dzień kończę zazwyczaj późno, wychodzę z firmy praktycznie po 20-stej.

Jakie ma Pani doświadczenie w zawodzie mechanika?

- Moje doświadczenie, mogę śmiało powiedzieć, zdobywam od urodzenia. Tata prowadził warsztat mechaniki pojazdowej, więc wychowałam się tam. Od najmłodszych lat pomagałam w warsztacie, lubiłam coś odkręcać i przykręcać i tak mi zostało do dziś. Nigdy jakoś mechaniczne prace związane przy samochodzie nie sprawiały mi większych trudności. Oczywiście są rzeczy, których sama bez pomocy innych bym nie wykonała, ale zmienić koło, wymienić olej, wymienić kocki, przykręcić zderzak, wykonać diagnostykę komputerową itp. zdarza mi się wykonywać na co dzień. Praktyki zawodowe odbywałam również w rodzinnym warsztacie. Wieczorami często również pomagałam tacie przy różnych jego pracach i tak pomalutku się uczyłam. Przerabiałam swoje pierwsze pojazdy, wymyślałam jak mają być pomalowane. Budowałam pierwsze auta tuningowe. Sama przygotowałam pierwszą instalację car audio na zawody sound off w 2006 roku i rok w Citroenie Berlingo i, jak to się mówi, goniłam króliczka biorąc udział w serii zawodów. Uwieńczeniem tego był tytuł II wicemistrza Polski w kategorii sound off.

Czy kształciła się Pani w zawodzie?

- Tak, wybrałam naukę w kierunku technik-mechanik silników spalinowych. Skoro już miałam warunki i chęci na pracę w tymże zawodzie, to dlaczego tego nie wykorzystać na przyszłość, a w dodatku, gdy sprawia mi to radość, a nie jest koniecznością. Dodatkowo 18 lat związana jestem z marką Citroen, która dała mi wiele możliwości na dokształcanie się, poznawanie nowinek technicznych.

Jak Panią postrzegają klienci (jako właścicielkę salonu/sprzedającą/mechanika)?

- Myślę że kobieta w firmie o profilu samochodowym to w dzisiejszych czasach już normalność, aczkolwiek spotykam się jeszcze zazwyczaj przy rozmowie telefonicznej ze słowami : a czy mógłbym rozmawiać z jakimś mechanikiem... No bo w końcu co może „baba” wiedzieć o problemach technicznych, ale po chwili rozmowy i uświadomieniu rozmówcy, że „wiem w czym rzecz” rozmowa przebiega już sprawnie i profesjonalnie. Często spotykam się również z miłymi słowami, klienci sami podkreślają, iż są pełni podziwu, że tak dobrze sobie radzę w tym zawodzie.

Jakie są plusy i minusy zawodu mechanika?

- Plusy to ciekawa praca, każdy przypadek jest inny, czasami awarie techniczne w nowych samochodach to trochę jak zabawa w room escape, trzeba logicznie pomyśleć, aby po nitce do kłębka dojść do przyczyny awarii. Można porównywać wiele samochodów pod kątem jakości, niezawodności czy też awaryjności oraz osiągów wyposażenia czy komfortu podróżowania. Spotyka się wielu ciekawych ludzi, można dostrzec jak inni traktują swoje samochody, jak się z nimi personalizują. Minusy? Jeśli się lubi to, co się robi i nie robi się tego z konieczności, to ich jakoś nie dostrzegam, a to, że czasem człowiek trochę się pobrudzi ... chirurg też nie ma czystego zawodu ... (śmiech)

Jak zaczęła się Pani przygoda i co spowodowało, że zdecydowała się Pani na ten zawód i działalność?

- Przygoda z mechaniką, jak już wcześniej powiedziałam, rozpoczęła się od urodzenia. Mamy firmę rodzinną i pokoleniową, najpierw to mój dziadek prowadził warsztat samochodowy, później mój ojciec w tym samym miejscu rozpoczął tą samą działalność. Warsztat mechaniki samochodowej przy ulicy na tamte czasy Rosenbergów, w którym naprawiał wszystkie marki pojazdów oraz motocykle. Dalej po wybudowaniu większego i nowego warsztatu przez dość długi okres posiadaliśmy autoryzowaną stację serwisową samochodu marki Tarpan. Wracałam ze szkoły i żyłam już w tamtym momencie również życiem rodzinnej firmy. Pomagałam jak mogłam i jak umiałam, pasja do motoryzacji ,chęć do modyfikacji samochodów, smykałka do ich napraw i tak jakoś się to zaczęło. Mogę śmiało powiedzieć iż w pewnym momencie mojego życia, to był przełom końca szkoły podstawowej gdzie trzeba było się zdecydować jaką szkołę dalej wybrać, stwierdziłam:co mi da liceum? Skoro w branży motoryzacyjnej czuję się jak ryba w wodzie, skoro mam warunki, to dlaczego by nie spróbować dalej iść w tym kierunku. I tak wybór padł na średzkiego Hipolita i Technikum Samochodowe. Byłam pierwszą dziewczyną, która zdecydowała się kształcić w tej szkole w tym kierunku. Zdziwienie było ogromne, ale przygoda fajna. Ja sama i 30 chłopa (śmiech). Zostałam wybrana na przewodniczącą klasy i biegałam do dyrektora na dywanik, gdy koledzy broili. Wspominam bardzo fajnie tą szkołę, nie było łatwo, ale nauczyciele byli sympatyczni i do dziś z sentymentem wspominam tamte chwile. Po skończeniu nauki od razu wchłonęła mnie firma, pomagałam rodzicom w jej prowadzeniu, aż do dnia dzisiejszego, kiedy to uświadomiłam sobie, że chyba nadszedł ten czas, aby zwolnić już rodziców z części ich obowiązków i przejąć pałeczkę prowadzenia firmy. W tym roku nasza firma obchodziła 85 lat istnienia oraz 18 lat z marką Citroen.

Czy stereotypy nadal obowiązują?

- Sądzę, że nie, ponieważ można już wiele kobiet spotkać w różnych ciekawych zawodach. Równie dobrze można to pytanie zadać kobietom, które są kierowcami rajdowymi, prowadzą wózki widłowe, prowadzą pojazdy ciężarowe, są policjantkami, wojskowymi, pracują w ochronie, czy w straży pożarnej. Wydawałoby się, że to zawody typowo męskie, a jednak nie. Więc nie jest to już stereotyp, a kobiety są równie dobrymi fachowcami w przeróżnych dziedzinach nie koniecznie motoryzacyjnych.

Bawiła się Pani lalkami w dzieciństwie czy może raczej grała Pani w wojnę i ścigała się Pani z chłopcami na rowerach? (śmiech). Chodzi mi o ukierunkowywanie przez rodziców od dzieciństwa.

- Heeh (śmiech) oczywiście, że ganiałam po drzewach, chodziłam na trzepak, na harendę, bawiliśmy się w strzelanki, podchody, budowaliśmy bazy, bo takie były czasy. Otoczenie i okoliczne dzieci, z którymi się zawsze bawiłam, to były tzw. dzieci kreatywne, wychowane przez zabawy, które sami sobie wymyślaliśmy. Nie było tabletów, gier komputerowych, za to były place zabaw, drzewa, na których budowaliśmy bazy, ale przynajmniej mieliśmy fenomenalne dzieciństwo. Jeśli spotykaliśmy się i wymyślaliśmy że dziś bawimy się w grę w kapselki, to grali wszyscy bez wyjątku, no chyba, że ktoś nie chciał to stał i patrzył. Jak był okrzyk na zabawę w wojnę, to wszyscy się bawili dziewczyny i chłopcy, biegaliśmy z patykami imitującymi pistolety, co bardziej kreatywni, to sobie coś lepszego wystrugali (śmiech).

Co Pani robi w wolnym czasie?

- W wolnym czasie, o ile takowy się znajdzie, staram się trochę odpocząć, mnie jest zawsze wszędzie pełno. Trafiła Pani akurat w bardzo gorący okres i w firmie i w moich zajęciach dodatkowych. Poza pracą zajmuję się współorganizacją eventów motoryzacyjnych. Obecnie pracujemy przy 9 edycji Wolfsgruppe Vag Event. Z początkiem kwietnia organizowaliśmy również w Środzie BBQ z Wolfsgruppe. Poza tym odwiedzam wiele motoryzacyjnych eventów. Akurat w okresie czerwcowo – sierpniowym praktycznie co weekend wyjeżdżam gdzieś w Polskę. Dodatkowo w wolnych chwilach pracuję nad swoim projektem, czyli modyfikacją BMW Z3, którym to jeżdżę na eventy tuningowe. Auto już w zeszłym roku zebrało pierwsze wyróżnienia, mam nadzieję, iż w tym roku uda się znów wrócić z jakąś statuetką, gdyż znów auto otrzymało trochę zmian. Zawsze znajdzie się też oczywiście czas na spotkania ze znajomymi, przyjaciółmi, udzielam się również u Etyliniarzy, ale, jak by nie patrzeć, nawet zajęcia dodatkowe nadal kręcą się wokół motoryzacji. Z braku czasu i po kontuzji nie jest mi dane ostatnio biegać, ale myślę, że po okresie wakacyjnym powrócę już na średzkie ścieżki biegowe i rowerowe. To taka odskocznia na godzinę od całego tego chaosu dnia codziennego.

Na koniec pragnę podziękować rodzicom, że nie ukierunkowywali mnie na siłę na inny zawód, tylko pomogli i wspierali w kształceniu się w kierunku, który sama świadomie wybrałam i zadecydowałam, ... że będę mechanikiem samochodowym, dziękuję.

Pani Kasiu ze strony redakcji dziękujemy i życzymy wielu kolejnych sukcesów.


Autor: GPŚ | AL | fot. Sylwia Klaczyńska