nowaSroda

Środa Wlkp. Powiatowy Portal Internetowy

Reklama

Start Artykuły Wywiady W ŚRODZIE MAMY CHUSTOMAMY
W ŚRODZIE MAMY CHUSTOMAMY Drukuj Email
Wpisany przez Małgorzata Frąckowiak   
czwartek, 06 października 2016 11:07

Chustomamy, czyli mamy noszące dzieci w chustach są w Środzie spotykane coraz częściej. Założyły grupę na Facebooku, by w najbliższej okolicy popularyzować prawidłowe noszenie dzieci. O popularyzacji noszenia chust z Agnieszką Osinską – położną z wykształcenia i profesjonalnym doradcą noszenia dzieci w chustach oraz Agnieszką Szyszką – popularyzatorką idei chustonoszenia w Środzie rozmawiała Małgorzata Frąckowiak.

– Gdy zaczynałam chustowanie to ludzie na ulicy żartobliwie pytali w co zawinęłam dziecko, w prześcieradło, czy obrus – wspomina Agnieszka Osinska, jedna z bardziej doświadczonych średzkich mam chustujących. – Teraz noszenie w chuście wzbudza już mniejszą sensację. Dużo zrobiły media – dodaje. Na co dzień mamy wymieniają się doświadczeniami korzystając z Internetu. Można je znaleźć pod nazwą „Chustomamy średzkie” wśród grup na Facebooku oraz na profilu „Chustomamy i taty – Środa Wielkopolska”. – Grupa powstała, bo zależy nam na promowaniu poprawnego noszenia dzieci zarówno w chustach, jak i w prawidłowo wykonanych nosidłach – tłumaczy Agnieszka Szyszka, inicjatorka sesji zdjęciowej i dotychczasowych spotkań średzkich chustomam.

Czy każde noszenie jest dobre?

A. Szyszka: Niestety rodzice zbyt chętnie ufają zapewnieniom producentów gotowych nosideł lub sugerują się zdaniem innych nieświadomych popełnianych błędów rodziców. Tymczasem nie każde nosidło zapewnia właściwą postawę dla dziecka i w efekcie takie noszenie może mu wyrządzić więcej szkód, niż przynieść korzyści.

Jakie błędy w takim razie popełniają noszący rodzice?

A. Szyszka: Nagminnym błędem jest wkładanie w nosidła zbyt małych dzieci. Najpopularniejsze i ogólnodostępne nosidła nie nadają się dla maluchów, które jeszcze same nie siedzą. Dziecko posadzone na kanapie i obłożone dookoła poduszkami absolutnie nie jest dzieckiem siedzącym. Ale również dla starszych dzieci nie każde nosidło jest dobre. Na rynku jest wiele nosideł zwanych „wisiadłami”.

Skąd ta nazwa?

A. Szyszka: Dziecko wisi w nich na spojeniu łonowym. Są nieprawidłowo wykonane, bo panel pod pupą jest za wąski. Właściwie wykonany sięga od kolanka do kolanka, a w przypadku wisiadeł przypada na pachwinach dziecka lub kończy się w połowie uda. Nóżki dyndają swobodnie nie mając absolutnie żadnego wsparcia dla delikatnych bioder dziecka. Złe nosidła mają zazwyczaj usztywniony panel na plecach, który wymusza nienaturalną, wyprostowaną pozycję dziecka. Także noszenie dziecka przodem do świata powoduje, że kręgosłup oparty o klatkę piersiową rodzica jest nienaturalnie wypychany w przód i brak jest wsparcia dla główki dziecka.

Jak w takim razie nosić i w czym?

A. Szyszka: Jedyna naturalna pozycja noszonego dziecka to ułożenie na tzw. żabkę, w której dziecko ma zaokrąglone plecki i podkurczone nóżki. Jeśli więc wybieramy nosidło to powinno być ono miękkie, bez sztywnych pleców i zapewniać wystarczająco szerokie ułożenie nóżek dziecka, które siada samodzielnie.

A. Osinska: W chustę dziecko można włożyć już od urodzenia. Właściwie ten czas zależy tylko od kondycji mamy po porodzie. Trzeba wykonać wiązania, które są zalecane w zależności od wieku dziecka.

Czy noszenie dzieci w chustach nie jest ryzykowne dla kręgosłupa mamy?

A. Osinska: Lepsze jest dobre noszenie w chuście, niż jakiekolwiek na rękach. W chuście ciężar się rozkłada, odejmuje dziecku kilogramów. W moim przypadku na przykład drugi z synów był przykładem typowo „nieodkładalnego” dziecka. Dla pozostałej dwójki wszystko robiłam z nim na ręku. I na spacerze też nie chciał siedzieć w wózku. Pchałam brzuchem pusty wózek. Dziecko na ręku, a obok jeszcze dwójka starszych dzieci. Bardzo żałuję, że już wtedy nie zaraziłam się chustowaniem. W przypadku najmłodszej córki korzystałam z chusty już bardzo często i w domu, i na zewnątrz. Mogłam dzieci odprowadzić do szkoły i do przedszkola z nią, wygodnie bez wózka. I nie było problemu 6 czy 7 rano, żebym musiała ją włożyć do wózka i taszczyć w zimie. Zawiązana pod kurteczką spała, a ja po drodze załatwiłam wszystko, co chciałam.

Czy dziecko noszone w chuście nie będzie potem chciało być bez przerwy na rękach rodziców?

A. Osinska: Często pomija się fakt, że dziecko rodząc się jest już nauczone noszenia. W końcu przez 9 miesięcy było noszone w brzuchu przez mamę. Często pokutuje u nas babciny sposób na tzw. zimny chów. Jak dziecko płacze, to niech się wypłacze. Za dużo nie można nosić. A już tym bardziej nie przytulać, nie głaskać, nie całować. A jest inaczej. Wystarczy, że dziecko się przytuli, a mamie robi się ciepło na sercu. Myślę, że chustowane dzieci mają pewną wyjątkową cechę. Są emocjonalnie związane z rodzicem. Widzę to po mojej najmłodszej chustowanej córce.

W najbliższą sobotę, 8 października, w godzinach 12:00-13:00 rodzice noszący dzieci w chustach i nosidłach miękkich organizują flash mob z okazji Międzynarodowego Tygodnia Bliskości. Podobna akcja odbędzie się w tym samym czasie w wielu miastach w Polsce, również w Środzie na Starym Rynku.

Średzkie chustomamy i zwolenniczki chust dla dzieci. Fot. Jaskółkowa Fotografia